Dzielny minister słuchał wszystkich uważnie i dawał złote rady, jak pozbyć się kłopotów. Zapewniał też, że zawsze można do niego zadzwonić.

Jedna z czytelniczek ma problemy finansowe, Arłukowicz odpowiada:

Na wysokość emerytury nie możemy wpłynąć. Ale jesteśmy w stanie zaoferować pomoc dla niepełnosprawnego syna.

Gwarantował też pomoc pani, której podniesiono czynsz:

Musi mi pani przekazać wszystkie dokumenty, żebym mógł się z pani sprawą zapoznać szczegółowo.

Wspierał na duchu inną czytelniczkę, którą ZUS nie poinformował o zmianach w prawie:

Ani ZUS, ani inne urzędy nie są w stanie informować swoich petentów o wszystkich zmianach w prawie. Rozumiem rozgoryczenie i żal, ale to jest niemożliwe.

A gdy chodziło o niekorzystny wyrok sądu, mówił:

Nigdy jako minister, polityk, czy jako lekarz, nie odważę się podważać wyroków sądu. Jeśli jest to wyrok sądu ostatniej instancji i wszystkie metody odwoławcze zostały wykorzystane, to musimy ten wyrok uszanować.

Ciekawi jesteśmy, jak tym razem minister Arłukowicz potraktuje „wykluczonych”. Przypomnijmy, że ostatnio, gdy zachwalał na antenie radiowej Trójki swoją otwartość, nie można było się do niego dodzwonić.