Na łamach „Faktu” znany ze swej miłości do PO socjolog Ireneusz Krzemiński straszy PiS-em.
Zaczyna od powiązań partii Kaczyńskiego z kibolami:
Kilka razy w czasie tej kampanii zarówno Jarosław Kaczyński, jak i inni liderzy PiS wspierali kiboli, którzy występowali przeciwko Tuskowi i Platformie. Za każdym razem zyskiwali aprobatę polityków albo politycy uzasadniali ich zachowania, jako patriotyczne i zgodne z prawami obywatelskimi.
O fali brutalnych ataków na TVN i Polsat mówi:
Nie wydaje mi się to przypadkowe, bo w trakcie kampanii dość krytycznie wypowiadały się obie te stacje na temat działania kibiców. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że – jak głosi Radio Maryja i cały koncern ojca Rydzyka – inne ośrodki medialne są złe i kłamią. Przypomnę też słowa o. Rydzyka, że w naszym kraju większość mediów jest polskojęzycznych, ale nie polskich. Nic więc dziwnego, że w świadomości wielu ludzi funkcjonują takie etykietki. I zaczynają one działać, prowadząc do ataków na dziennikarzy – wskazanych przecież jako wrogich!.
Z tego co obserwuję, TVN unika przyznania, że głównie ta stacja stała się przedmiotem ataku 11 listopada. TVN najsilniej podczas ostatnich miesięcy, pokazywał ukryte mechanizmy, kierujące kibolami. Część z tych grup jest związana z radykalnymi ugrupowaniami nacjonalistycznymi, o czym nie od dziś wiadomo, ale o tym mówili dziennikarze TVN.
Gdy nie wiadomo, o co chodzi, można się założyć, że Krzemiński powróci do tematu PiS. Tym razem chodzi o sfrustrowany elektorat partii Jarosława Kaczyńskiego:
Chodzi tu o wrogość skierowaną wobec tych, przez których PiS przegrał wybory. Jeśli okazałoby się, że ten wątek narodowo-kibicowski jest prawdziwy, to jednak mielibyśmy do czynienia ze skutkiem dowartościowania myślenia i działania „kiboli”. Oskarżenie mediów o to, że przyczyniły się do klęski tych, którzy powinni wygrać, ma swoje uzasadnienie. Poziom życia Polaków nie pogorszył się z dnia na dzień, więc powodu do takich agresywnych zachowań nie widzę. Zwłaszcza, że nie protestowali absolwenci wyższych uczelni, którzy mają wielkie kłopoty ze znalezieniem pracy.
Po kolejnej analizie socjologicznej Ireneusza Krzemińskiego zwykłemu człowiekowi pozostaje już tylko emigracja do Irlandii, Grecji, a nawet Peru. Wszak w kraju, w którym rządzi PiS, nie sposób wytrzymać. Nie rządzi? Powiedzcie to Państwo Krzemińskiemu.