Gdyby nas nie wyrzucono, nie myślelibyśmy o założeniu nowej partii. Wraz z innymi członkami Solidarnej Polski byłam skrajnie lojalna wobec PiS, dlatego zarzuty knucia, o czym mówił Jarosław Kaczyński, są bezpodstawne.

Kempa powtarzała:

Nie przypominam sobie, by w czasie kampanii wyborczej, czy kiedykolwiek, ktoś knuł i szykował spisek. To spora przesada. Nie przypominam sobie, by jakiekolwiek spiski miały miejsce. Zaprzeczam temu. Nikt nic nie knuł. To sposób na usprawiedliwienie tego, co się stało. Nie knuliśmy, ale jawnie domagaliśmy się, żeby rozmawiać o przegranych kampaniach.

Posłanka musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji:

Nie wyobrażałam sobie PiS bez Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego. Nie można wyrzucać z partii osób, które mają inne zdanie na temat nie idei, ale działalności partii. W obu panach widziałam wielką nadzieję. Bardzo długo zastanawiałam się nad podjęciem takiej, a nie innej decyzji. Niestety, to ja zostałam wyrzucona z PiS.

Beata Kempa odniosła się także do powstania klubu PJN:

Pojęcie zdrady, jakie określiłam wobec członków PJN, dotyczyło dwóch kwestii. Po pierwsze atakowali Kaczyńskiego – z mojej strony nigdy nikt takich ataków nie usłyszy. Poza tym ich moment wyjścia z PiS był momentem fatalnym.

Zastanawia nas pojęcie zdrady, jakim posługuje się Beata Kempa – politycy z PJN zdradzili PiS, ale członkowie „Solidarnej Polski” są po prostu pokrzywdzeni. To zabawne, jak łatwo potępiać innych.