Zapewne, by podkreślić swój stosunek do złożonych przez siebie ślubów posłuszeństwa, ks. Boniecki powierzył prowadzenie spotkania Monice Olejnik.
Powrócono też do zaskakujących tez ks. Bonieckiego wypowiedzianych w "Kropce nad i". Duchowny podtrzymał swoją tezę, że poprawna jest zarazem obecność, jak i brak znaku Chrystusa w Sejmie. I tłumaczył, że "nie mógł powiedzieć, że krzyż z sali sejmowej trzeba usunąć". I na tej samej zasadzie:
Nie mogłem powiedzieć, że krzyż musi wisieć w Sejmie, bo nie mógłbym spojrzeć w lustro.
Relacje ze spotkania "Zakaz i kropka" publikuje wyborcza.pl. Czytamy – uznaną za kluczową przez redakcję – opinię księdza Adama na temat homoseksualistów:
Ludzie w takich związkach żyją i nie mamy prawa ich potępiać. Odmawianie im prawa do uczestnictwa w życiu Kościoła jest nadużyciem.
Ksiądz odniósł się także do sprawy Nergala – krytykował te środowiska, które wyraziły oburzenie promocją wulgarnego satanisty przez telewizję publiczną:
Nie z takich armat trzeba było strzelać, po co robić wojnę religijną. Nergal nie jest satanistą, to taki szatan jasełkowy
Ks. Boniecki skarżył się, że o zakazie wystąpień w mediach prowincjał poinformował go e-mailem, oraz, że któryś z hierarchów nie wyraził zgody, by na spotkanie z nim zapraszać podczas Mszy Świętej. Ale docenił front obrony jego osoby (na czele z "GW" i TVN):
Jestem traktowany jak męczennik, ofiara inkwizycji, ale przyjmuję to pogodnie. Mogę spotykać się z ludźmi, pisać w "Tygodniku". Gdy Bóg komuś daje jedną nogę krótszą, to drugą daje dłuższą.
Chcielibyśmy, by każda próba "zakneblowania" ust znanym postaciom życia publicznego w Polsce spotkała się z takim samym oburzeniem w redakcji na ul. Czerskiej.