Miller w rozmowie z TVN24 zaznaczył, że:
Koalicja nie rozpadnie się z powodu jednego ministra. Natomiast to jest dobra okazja, by zrobić coś dobrego dla polskiego życia publicznego i warto, by premier potraktował tę sytuację bardzo poważnie. (…) Wymienić jedno nazwisko na drugie - cóż to za problem?
Szef SLD sugeruje możliwość rozpadu koalicji:
Ja jestem tym premierem, który wyprosił PSL z rządu. Jak się okazuje, jak dotąd jedynym. Po prostu nie mogłem tolerować sytuacji, że moi koalicyjni partnerzy chcą być jednocześnie i w rządzie, i w opozycji. Próbowałem coś zrobić - z taką postawą, że najważniejsze są korzyści polityczne.
Premier Tusk ma bardzo poważny dylemat - jeśli chce wyjść ofensywnie z tej sytacji, to powinien w możliwie krótkim czasie poinformować parlament, opinię publiczną, co zamierza uczynić, aby patlogie, które przeciez są w jego rządzie, to jest przecież ewidentne, wyplenić.
Z kolei Januszowi Palikotowi dymisja Marka Sawickiego „wydawała się oczywistą zagrywką”:
W sytuacji tego kryzysu w jakim znalazła się kolalicja, Platforma i PSL - można było albo pozwolić, by temat dalej żył i żeby opinia publiczna się domagała się sprawdzenia w ogóle mechanizmu funkcjonowania Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego taśmy Serafiana są tylko symbolem, a nie jedynym przypadkiem, czy też zakończyć sprawę, wyznaczyć kozła ofiranego, poświęcić ministra Sawickiego, doprowadzić do sytuacji, że to on jest za wszystko odpowiedzialny.
I zwraca uwagę:
Jest bardzo zła sytuacja na wsi - więc będzie można niskie ceny różnych produktów i strach rolników wytłumaczyć właśnie dymisją Sawickiego. Więc to dobry socjotechniczny zabieg. (…) Dzięki temu Platforma (podobnie PSL i Pawlak) zyskuje czas. Tusk będzie teraz przeciągał, powoływał, zapowiadał - po prostu zwlekał, grał na zwłokę.