Przypomnijmy - MSZ nakazał ambasadom RP promowanie książki "Piekło wyborów", czyli opisu polskiegi antysemityzmy oraz szabrownictwie w latach II wojny światowej. Wydawnictwo, które rozpowszechniło książkę prowadzi  były major SB Marian Pękalski. Decyzję resortu ocenia Wildstein:

Działanie MSZ jest szokujące. Zadaniem ministerstwa jest propagowanie dobrego wizerunku kraju, we wszystkich wymiarach. Decyzja resortu oznacza natomiast promocję wykrzywionego wizerunku Polski. Ta sprawa ma dwa wymiary. Po pierwsze, świadczy fatalnie o działalności resortu. Powiedzieć, że sposób funkcjonowania MSZ pozostawia wiele do życzenia, to nic nie powiedzieć. To również dotyczy polskiej polityki zagranicznej, która prowadzona jest bez określenia jasnych celów. Jednak z drugiej strony mamy do czynienia, z problemem kulturowym.

Zapytany na czym on polega, odpowiada:

W Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów, nie dba się o wizerunek państwa oraz narodu. To jest zdumiewające. Często pojawiają się książki relatywizujące historię II wojny światowej. Jeśli jednak polskie ośrodki opiniotwórcze eksponują najbardziej prace Jana Tomasza Grossa to taki obraz o Polsce i Polakach będzie funkcjonował. Obraz najnowszej historii jest natomiast obrazem narodu. Wizerunek pokazuje więc, jak jest i jak będzie odbierany naród. Jeśli my będziemy przedstawiali siebie, w ten sposób jak w książce, o której mówimy, to z ofiar II wojny światowej staniemy się sprawcami.

I dodaje:

Wszystkie kraje na świecie zajmują się swoją polityką historyczną w sposób poważny. Każdy kraj się nią zajmuje, bo inaczej przestanie istnieć. Państwa promują swój wizerunek, promują siebie. (...) W Polsce nie ma takiej polityki. Polityka historyczna jest nawet napiętnowana. Jednak każdy kraj jest na nią skazany. Jeśli mówi, że nie uprawia tej polityki, to znaczy, że nie uprawia jej świadomie. (...) Minister Sikorski dba chętnie o swój własny wizerunek. W Polsce mamy politykę wizerunkową polityków. Niestety szef MSZ dba o Polskę zdecydowanie gorzej niż o siebie.