Przypomnijmy - Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 roku. Oferuje ona swoim klientom lokaty, które mają pokrycie w tym kruszcu. Komisja Nadzoru Finansowego umieściła Amber Gold na tzw. liście ostrzeżeń publicznych, ponieważ ma wątpliwości, czy spółka nie wykonuje czynności bankowych bez licencji. Klienci firmy zaczęli masowo zrywać umowy, a dziś miały ruszyć wypłaty zaległych kwot z zakończonych lokat, jednak wątpliwości nie mijają.
Piotr Gabryel powiedział:
Wszyscy po trosze zawiedli: klienci, którym zabrakło wyobraźni, ale w końcu ci sami klienci są też podatnikami, którzy składają się na nasze państwo i to państwo bez wątpienia zawiodło. (...) Państwo ma takie instytucje jak Komisja Nadzoru Finansowego, prokuratura. KNF, z tego co wiemy, próbował interweniować kilkakrotnie. Gdyby prokuratorzy czuli się bardziej odpowiedzialni za wspólny interes, jakim jest interes naszego państwa, to do tego mogłoby nie dojść.
I dodał:
Prokuratura nie feruje wyroków, prowadzi śledztwo próbując ustalić wersję oskarżyciela i tylko tyle. Bardzo chciałbym poznać prokuratorskie uzasadnienia o umorzeniu wszczęcia postępowania w tej sprawie.
Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adam Smitha mówił w TVN24, że firma Amber Gold zarobi na zrywanych lokatach:
Jeżeli pod drzwiami oddziałów ustawią się klienci i będą zrywać umowy, to Amber Gold będzie miał tytuł prawny do tego, żeby rzeczywiście wypłacać im 20% mniej, bo tak jest przewidziane w umowach. Okaże się więc, że Amber Gold w majestacie prawa zarobi na tym.
Jak podała „GCP”, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegały Donalda Tuska, szefa MSW, a także ministra finansów przed fatalną sytuacją Amber Gold. Dlaczego nie reagowali?