Specjalnie dla „W Sieci Opinii”

 

Andrzej Talaga, wicenaczelny „Rzeczpospolitej”, odpowiada na zaskakujące tezy profesora PAN:

Radosław Makowski, profesor PAN, w rozmowie z Janiną Paradowską (TOK FM) pochyla się nad ciągnącym się za nami od lat problemem Saakaszwilego. Nawołuje, by nie wiązać ze wschodem, w tym Gruzją, zbyt wielkich nadziei. Ma rację o tyle tylko, że lepiej działać tam racjonalnie niż odwoływać się do nadziei, bo w polityce zagranicznej nie jest ona szczególnie skutecznym narzędziem.

Nie ma generalnie, ponieważ – co jak co, ale wschód Polska powinna traktować ze szczególną atencją, to przestrzeń, która oddziela nas od Rosji. Bufor bezpieczeństwa. Gruzja, choć odległa od nas, też się przyda, ponieważ dopóki istnieje, Rosja nie zdominuje Zakaukazia.

Polska powinna przedefinować raz jeszcze swoją polityką wschodnią, bo obecna nie działa, podobnie zresztą jak ta z czasów ś.p. prezydenta Kaczyńskiego. Z konstatacji, iż coś nie działa nie wynika jednak wniosek, że nic nie trzeba robić, odpuścić sobie wschód. Przeciwnie, musimy uprawiać politykę w warunkach, jakie tam są, a więc czasem bratać się dyktatorami, może nawet przymykać oko na łamanie praw człowieka, byle tylko służyło to odpychaniu Rosji od naszych granic. Taki jest podstawowy interes Polski na wschodzie, a demokracja, integracja Ukrainy czy Gruzji z UE to marzenia. Jak się spełnią – świetnie, jeśli nie – samo istnienie bufora wystarczy. Dlatego właśnie nie możemy sobie darować wschodu, jak sugeruje Makowski. W żadnym wypadku.