Piotr Semka na portalu stefczyk.info odnosi się do wypadku biskupa pomocniczego diecezji warszawskiej, który był pod wpływem alkoholu:

Gdy w poniedziałek rano o wypadku powiadomił dziennik „Fakt”, na stronie archidiecezji warszawskiej już „wisiało” oświadczenie biskupa Jareckiego przyznającego się bez żadnych uników do winy (…) Oświadczenie było szczere, zwięzłe, zawierało przeprosiny dla wiernych i wyjaśniało, jaki będzie tryb decyzji o przyszłości biskupa. Zapowiedź leczenia choroby alkoholowej wskazywała z kolei, że rychły powrót do jakiejkolwiek posługi duchownej nie powinien być brany pod uwagę.

Zastosowano tu wszystkie zasady komunikacji medialnej – przekaz był jasny i unikający kręcenia.

I podkreśla:

Rezultat?

Gdy w tenże poniedziałek znana antyklerykałka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej Joanna Senyszyn w swoim blogu wyzłośliwiała się, że należy się spodziewać dla biskupa wysokiego zadośćuczynienia za straty moralne – ponieważ „słup, który zniszczył (biskupią) toyotę był postawiony bez pozwolenia Konferencji Episkopatu Polski” – to jej ironia trafiła w próżnię.

Wobec jasnej postawy kurii warszawskiej i postawy samego Biskupa Jareckiego takie złośliwości zabrzmiały jak mokry kapiszon.

Po czym wyciąga wniski:

Kardynał Kazimierz Nycz mądrze i profesjonalnie zareagował na skandal związany ze swoim podwładnym. Bez chowania głowy w piasek. Dobrze byłoby, gdyby tę lekcję dobrze zapamiętali biskupi także spoza wielkich ośrodków. Ludzie życzliwi Kościołowi mogą go bronić i będą go bronić, gdy jest niesłusznie atakowany – tylko gdy on sam potrafi przyznawać się do błędów. Gdy bezdyskusyjne grzechy jego hierarchów są na czas wyjawiane.

Kościołowi grzechy jego ludzi mniej szkodzą niż źle rozumiana solidarność ze skandalistami i brnięcie w kłamstwa.

Klapa antyklerykalnego show, na jaki cieszyła się już posłanka Senyszyn, pokazuje, jak silną bronią katolików jest pokora i umiejętność stanięcia w prawdzie.