Joannę Muchę postanowił bronić Kongres Kobiet, który opublikował oświadczenie napisane przez "gabinet cieni":

Wyrażamy oburzenie i stanowczy sprzeciw wobec tych polityków i niektórych mediów, które urządzają bezprecedensową nagonkę na Joannę Muchę, Ministrę Sportu i Turystyki. (...) Żadna z osób w żadnym rządzie nie była przedmiotem tak ostrych i tak nieuzasadnionych ataków. Ich agresywność obnaża głównie seksizm atakujących, a sytuacja, w jakiej od wielu dni stawia się Joannę Muchę, obnaża dyskryminację i opresję, w której znajdują się kobiety domagające się równego traktowania i równego dostępu do władzy.

Uważamy, że ministra Joanna Mucha jest dobrym ministrem, czego nie można było powiedzieć o niektórych jej poprzednikach. A ataki na nią związane są nie tyle z oceną jej kompetencji, a płcią.

W skład wspomnianego "gabinetu cieni" wchodzą m.in. Danuta Huebner, Jolanta Kwaśniewska, Kazimiera Szczuka.

Sama minister Joanna Mucha mówiła dziś w TOK FM:

Ta atmosfera wokół mnie, kiedy rozmawia się o wydumanych ciążach, wydumanych romansach, nie sprzyja dobrej atmosferze pracy. Uważam, że już wystarczy.

Mucha decyzję o odejściu z ministerstwa podjęła jeszcze w ubiegły czwartek, dzień po przełożonym meczu Polska - Anglia:

Wtedy premiera nie było w kraju. Pojechał na szczyt UE w Brukseli. Spotykając się z dziennikarzami i odpowiadając na pytania dotyczące meczu, nie dałoby się uniknąć sprawy dymisji. I wtedy musiałabym skłamać albo poinformować mojego szefa przez media, że się podaję do dymisji. Żadna z tych możliwości nie była dobra. Dlatego się schowałam przed dziennikarzami.

Minister zapowiedziała, że w poniedziałek przedstawi swoją decyzję w sprawie działalności NCS:

Oczywiście będą decyzje personalne. Choć raport zamówiony przez premiera nie dał jasnej odpowiedzi, która wskazywałaby na odpowiedzialność jednej osoby za wydarzenia na Stadionie Narodowym. Ale moim zdaniem szef NCS popełnił błąd.