Stało się. Małgorzata Tusk wystąpiła w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i". Jak zwykle niezawodni eksperci (w tym również "eksperci") przepowiadali ten ruch jako próbę ocieplenia wizerunku. Choć rozmowa z panią premierową była oczywiście mniej intensywna - a poza tym dotyczyła nie polityki, a raczej typowo żonino-mężowych spraw - to pani Małgorzata rzuciła kilka fraz wskazujących na to, że mogłaby być ukrytą opcją opozycyjną. Z partią prezesa Kaczyńskiego mają bowiem wiele wspólnego.
Jak choćby nieustanną walkę...
Często jestem na swojego męża bardzo zła. Ja walczę z mężem każdego dnia
Wspieranie niezależne, godzące w premiera publikacje:
Mąż uważa, że ta książka w niczym mu nie pomaga. Moja córka dostaje też takie komentarze na swoim blogu, mówiące "jak twoja mam mogła to zrobić twojemu tacie?"
A za swój sukces uważa do zmuszenie go do płaczu.
To jest taka sytuacja, że popłakał się dla mnie – to jest sukces dla kobiety.
W końcu rządzą nią także podobne do PiS-owskich ambiwalentne uczucia oraz język sporu z premierem.
Pisze pani: ten gnojek spieprzył mi życie.
Tak. Wiadomo, że miłość niesie ze sobą nie tylko dobre momenty, ale też i nienawiść. (...) Wiadomo, że takie słowa - a nawet i gorsze - cisną mi się na usta.
Tuman - też to pani o nim powiedziała
No tak... tuman też, choć to też jest takie delikatne
I aż dziw, że do sopockiego domu pani premierowej nie wtargnęła ABW i nie zastosowała wobec niej aresztu, jak choćby w przypadku kibiców Jagiellonii, którzy nazwali premiera przecież tylko "matołem".