Reklama

Anna Kozicka-Kołaczkowska: Aspergerowiec, czyli zapytaj Ameryko

Co czeka więc świat, jeżeli Ameryka naprawdę traci czas na dostosowanie taktyki politycznej do idiotycznej tezy?

Publikacja: 08.02.2015 09:34

Anna Kozicka–Kołaczkowska

Anna Kozicka–Kołaczkowska

Foto: archiwum prywatne

Był sobie Krzyś. Miał szczęście, bo urodził we Wrocławiu, w Polsce. Chłopcu udało się mieć troskliwych i mądrych rodziców. Od dziecka prowadzali go na uniwersytet.

Zanim Krzyś się urodził aktor Dustin Hofman zagrał Rain Mana. Był w nim geniuszem liczenia i matematycznej kombinatoryki. Cały świat ujrzał, jak pożyteczny może być taki ktoś dla brata, który wie, jak dojechać do kasyna i po co są na świecie money money. Kogo nie kręci wielka kasa?

Krzyś potrafił niemało, jednak najbardziej nie umiałby być aktorem. Sztuką aktora jest udawanie. Kłamstwo. A prawdziwy Rain Man kłamać nie umie. Oszustwa nie rozumie, nie zna. Rain Man nie jest w stanie wyobrazić sobie, że mógłby słowem coś zdziałać. Ani tego nie pragnie. Nie kombinuje, jaką przybrać minę. Nie zastanawia się, co ktoś może pomyśleć, ni co z tego wyniknie. Rain Man nie umie manipulować ludźmi. Nie stosuje sprytnych taktyk.

Tymczasem, nawet zwykły przedszkolaczek na ogół wie, co powie mama, gdy narysuje się dla niej laurkę, albo zmajstruje przepiękny świecznik ze słoika po keczupie. Lubi się upewniać, jak mamusię uszczęśliwiają te niezwykłe dary. Puchnie z dumy, zadowolony z samego siebie. Albo, w obawie przed gniewem rodziców, udaje, że to nie on ogołocił domowe skrytki na słodycze, lub przerobił na pomidorka mamusiną szminkę. Rain Man nic z tych rzeczy. Nie umiałby opowiedzieć o sobie, niby o kimś innym, niż jest. Nie wie, kim jest, ani co czuje. Jak zatem ma rozumieć i wiedzieć, co czują inni? Rain Man może wydawać się geniuszem, ale pod społecznym względem jest młodszy, niż zwyczajny przedszkolak.

Krzyś ma szczęście, bo na Uniwersytecie we Wrocławiu już od lat się wie, dzięki mądrym psycholingwistom, że brak mu tzw. teorii umysłu. Nie trzeba kroić mózgu, gdy język mówi niemal wszystko o jego funkcjonowaniu i sposobie myślenia właściciela. Jest termometrem jego pracy i pojmowania świata. Bo jeżeli, na przykład, ktoś nie potrafi wyobrazić sobie, co można mu odpowiedzieć, to nie wypowiada zdań warunkowych. Nie powie:„Jeżeli powiem to, to on na to..." Nie rozumie wielu innych rzeczy, a czego nie pojmuje, to odbija się w jego mowie. Człowiek z deficytem teorii umysłu może być wygadany, ale nie powie wielu rodzajów zdań, bo nie działa konkretny moduł jego mózgu. Zatem wiele konkretnych spraw nie istnieje w jego świecie.

Reklama
Reklama

Oczywiście, Krzyś nie jest żadnym Rain Manem z kina, tylko autystą, czyli więźniem własnego ego. Ten jego deficyt obrodził jednak pewnym nadmiarem. Bywa, że mózg rekompensuje sobie braki w nietypowy sposób. Krzyś jest autystą z zespołem Aspergera, jak Rain Man. Ma świetną pamięć. Potrafi, niczym ludzki skaner, powtórzyć długi, trudny wykład. Dzięki mądremu ukierunkowaniu chodził do normalnej szkoły, a potem do liceum.

W uniwersyteckiej, logopedycznej pracowni psycholingwistycznej leczono jego deficyty myślenia za pomocą mowy. Specjalnym treningiem językowo - ruchowym odbudowuje się tam adekwatne moduły mózgowe.

Krzyś omal nie zaprzepaściłby swojej licealnej edukacji. Przy pewnej, ważnej okazji, publicznie wyłuszczył z pamięci katalog dat, minut i sekund, podczas których panie od zajęć indywidualnych, jakich spory przydział ma każdy autysta, oddalały się na momencik w celu krótkiego wytchnienia, na kawę, na pogwarki itd.. Zrobił to ot, dla, jak się należy, rekapitulacji faktów, jednak zyskał tym opinię złośliwego idioty, którego trzeba uwalić. Awantura była wielka, ale on dalej chadzał utartym szlakiem, pod drzwiami skrzywdzonych finansowo nauczycielek, kłaniając się grzecznie i nie schodząc im z oczu. Nie miał pojęcia, jak jest to bezczelne i chamskie. Gdyby nie zwycięstwo rodziców w walce o Krzysia ze szkolnym gremium z psychologiem na czele, nie dopuszczono by go do matury, którą zdał śpiewająco i nie studiowałby z sukcesem historii. Prosperowania wśród ludzi Krzyś musi się ciągle uczyć.

Na modnym autyzmie świetnie się zarabia. Fundacje złotych serduszek kwitną jak melony, toteż diagnozy autysty, a nawet aspergerowca sypią się dziś szczodrze. Rodzice wolą sławę dziwnego geniusza, jak z filmu czy z powieści, niż każdy inny deficyt. Lekarze, wychowawcy i psychiatrzy ciągną więc ten proceder z korzyścią. Dla siebie. Skąd też mogą mieć pojęcie o psycholingwistyce? Autyzm się opłaca medycynie. Nie tylko w Polsce.

A w surowym imperium euroazjatyckim pewnemu chłopcu proroczo dano na imię Władimir. Był jednym z milionów, z czasem został największym graczem kraju. Dziś pociąga za sznurki marionetek i kurtyn świata. Plany ma na stulecie. Nikomu nie jest łatwo zostać pierwszym z dziesięciu, pięćdziesięciu, stu. Spróbuj zostać szefową koła gospodyń, kierownikiem działu mrożonek, różowych telefonów, czegokolwiek. Trzeba umieć być wśród ludzi.

Władimir W. jest asem światowego wywiadu. Podwójne życie, potrójne, poczwórne jest tu normą. Piętrowe pozory, wątki, zadania. Ludzie, środowiska. Musisz być mistrzem psychologii i socjotechniki. Wiedzieć, w co grają ludzie. Działać przebiegle. Słuchać i wiedzieć, co mówi się tak sobie, a co naprawdę. Tu mózg musi pracować jak brzytwa. Teoria umysłu na najwyższym poziomie. Na zimno, z opanowaniem. A nawet pospolity gangster, który planuje swoją akcję, musi być inteligentny. Umie bez trudu oszukać techniczny wykrywacz kłamstw. Empatię uważa za błąd, ale jej brak tyko pozornie upodabnia go do autysty. Ten brak absolutnie nie wyklucza jego inteligencji emocjonalnej.

Reklama
Reklama

Aliści, podczas obecnej, światowej, krwawej łaźni dowiadujemy się, że Pentagon posiłkuje się portretem psychologicznym Putina jako autysty aspergerowca. Ta bzdurna diagnoza jest firmowana tytułem amerykańskiej profesor psychologii i wydana na podstawie analizy b o d y l a n g u a g e oraz b r a k u e m p a t i i . No tak, człowiek zawzięcie i uparcie „nie kochający", tak niepozytywnie odmawiający „współpracy w zespole" w dzisiejszym świecie musi być wariatem. Przytaknie temu każdy fan psychotestów z kolorowych pism.

Czyżby lukratywne zlecenia na rządowe ekspertyzy nie tylko u nas dostawali niedouczeni krewni i znajomi królika? Jasne, że nieufny wzrok i gesty zamknięcia oficera KGB to kosmos dla luzackiej, ekstrawertycznej natury Amerykanki. Człowiek ukształtowany w kraju, który ma Sybir raczej nie wygra u niej reality show na komiwojażera roku. Najwyraźniej podstawy wiedzy o istocie autyzmu, o diagnozowanym pacjencie, ani nawet analiza kilku zdań z konferencji prasowych obiektu i jego błyskawicznych, cwanych replik, nie skaziły jej procedury diagnostycznej. Może by tak jeszcze spojrzeć w szklaną kulę, do tarota...

Co czeka więc świat, jeżeli Ameryka naprawdę traci czas na dostosowanie taktyki politycznej do idiotycznej tezy Putina jako aspergerowca? Sięgnięcie po te czary mary oznacza konsternację wobec wypadków na świecie, niechęć do spojrzenia prawdzie w oczy. Grę na zwłokę. A Polacy od paru już lat czują, że Ameryka plącze się w malinach. Niestety, Putin naprawdę wie, co robi i ma plan, w którym jest konsekwentny. Czas dojrzeć do faktów. Putin nie jest zagubionym autystą. Sorry, Ameryko. Zapytaj polskich uczonych.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Zapraszamy na europejski rollercoaster
Publicystyka
Estera Flieger: Emmanuel Macron w trybie kocura
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama