Leszek Miller nie jest jednym z tych polityków, którzy łatwo się oburzają. Okazuje się jednak, że jeśli mowa jest o ministrze Bartoszu Arłukowiczu, który zdradził SLD dla PO, nawet Miller jest w stanie zmienić się w "odyńca szarżującego na barykady". Millera szczególnie oburzyła sprawa Centrum Zdrowia Dziecka, które we wrześniu ograniczyło przyjęcia nowych pacjentów:

Chore dzieci odganianie są od drzwi szpitala. To hańba. Wstyd mi, że w tej sytuacji ministrem zdrowia jest człowiek, który jeszcze niedawno uchodził za człowieka lewicy

- powiedział dziś Janinie Paradowskiej polityk. Narzekał też na małą aktywność ministra podczas... Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której Ministerstwo Zdrowia jest chyba największym beneficjentem.

Niech minister Arłukowicz uchyli te drzwi, za którymi się schował, bo przypomina swój udział w dawnym programie telewizyjnym "Agent"

- zabłysnął były premier. Przeciw Arłukowiczowi nie zawahał się użyć żelaznego argumentu postkomunistów: "za komuny było lepiej".

Polska po wojnie wysyłała swoje dzieci do sanatoriów, aby je leczyć z gruźlicy. A dzisiaj bogata Polska nie jest w stanie sobie z tym problemem poradzić. To jest skandal i hańba.

- wzburzał się Miller.

Ostatnie słowo należało jednak do Paradowskiej, która złośliwie ripostowała:

Jak usłyszałam o tych latach 50., to się martwię, żebyśmy nie ogłosili roku Bieruta za chwilę

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ