Była to rozprawa odwoławcza od styczniowego wyroku sądu rejonowego, który uznał że bloger, jako dziennikarz, zniesławił panią burmistrz. Sąd wówczas skazał blogera na roczny zakaz publikowania artykułów, karę 300 godzin prac społecznych, nawiązkę 500 zł na rzecz PCK. Został też zobowiązany do opublikowania przeprosin.
Bloger Łukasz Kasprowicz był oskarżony o pomówienie burmistrz Mosiny Zofii Springer w 15 wpisach na jego prywatnym blogu. Sąd odwoławczy uznał, że nie są to materiały dziennikarskie, tylko opinie obywatela na temat władzy.
W dwóch przypadkach sąd przyznał, że wpisy mogły narazić na utratę dobrego imienia burmistrz Mosiny, ale ze względu na znikomą szkodliwość czynu te zarzuty umorzył.
Internauci komentują tę decyzję:
Może w końcu władze w różnych miastach, gminach, powiatach i urzędach zrozumieją, że można krytykować ich poczynania, które mają wpływ na życie mieszkańców. W końcu "rzadzą" się naszymi pieniędzmi i nie jest tak, że mogą podejmować sprzeczne i niekorzystne decyzje, a obywatel nie ma prawa się odnieść i przedstawić swój punkt widzenia - napisała w Salonie 24 blogerka J.a - kobieta
Miód na me serce. Może i wobec mnie w najbliższej przyszłości sądy będą łaskawe.
A swoją drogą - zastanawiam się, dlaczego jeszcze nie stanąłem przed sądem w Łodzi - żartuje Awersja.
Pewnie trafił na sędziego, który jest niezależny! Miał chłopina szczeście! - napisał Fuksiarz
Zapamiętamy te słowa: każdy ma prawo do krytyki działań władzy publicznej. Ale ulga.