Na kolei z tych środków wykorzystano tylko 1 procent. Tymczasem na ich wydanie mamy czas do 2015 roku, a do końca 2014 muszą być przedstawione stosowne faktury - mówił.

Poseł Szczepański przypomniał ubiegłoroczną obietnicę ministra dotyczącą przeniesienia części środków z kolei na budowę dróg.

Do tej pory minister do tej pory nie złożył w tej sprawie wniosku - dodał polityk SLD.

Zdaniem Szczepańskiego, bardziej niż przesunięcie środków z kolei pomogłyby zmiany organizacyjne. W jego opinii należałoby wzmocnić funkcję regulacyjną Urzędu Transportu Kolejowego, a ponadto znacjonalizować spółki Polskie Linie Kolejowe, PKP Energetykę i PKP Telekomunikację.

Państwo mogłoby kierować tymi spółkami w takiej formie, jak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad kieruje drogami w Polsce. Wtedy obniżone byłyby stawki za dostęp do torów. To spowodowałoby większą konkurencję i tańsze bilety - mówił.

Co należałoby zatem zrobić?

Najlepszym rozwiązaniem dla Ministerstwa Infrastruktury byłoby urlopowanie jego szefa. - powiedział krótko Szczepański.

Dymisja Grabarczyka jest tylko kwestią czasu? Mówi się, że jego obowiązki przejąłby sam premier. Znając jednak politykę Donalda Tuska wydaje nam się mało możliwe, by chciał on "wziąć na klatę" porażki ministra. Swoją drogą, czy Grabarczyk nie mógłby budować dróg tak sprawnie, jak zbudował swoją "spółdzielnię" w PO? Niestety, widać to dziś wyraźnie - albo rybki, albo akwarium.