O konflikcie w Gdańsku jako pierwsza informowała tropiąca spiski lokalna mutacja "GW". Co na to sami zainteresowani

Jerzy Borowczak:

Często uczestnicząc w mszach celebrowanych przez abp. Głódzia, czułem się wyjątkowo nieswojo. Dla mnie kościół jest miejscem modlitwy, a nie trybuną do wygłaszania poglądów politycznych. A z ust metropolity gdańskiego nasłuchałem się o nieludzkich rządach Platformy, którą w najbliższych wyborach trzeba odsunąć od władzy. Nie służy to duchowemu uczestnictwu w nabożeństwie. (…) Dziś żyjemy w demokratycznym państwie, które w żaden sposób nie ogranicza obywatela, więc Kościół może zająć się wyłącznie głoszeniem Słowa Bożego, a nie podgrzewaniem atmosfery politycznej przynajmniej w czasie mszy świętej.


Pytany o sprawę „bojkotu” abp. Sławoj Leszek Głódź odpowiada:

Każdy wierny może wybrać kościół, w którym uczestniczy w mszach. Nie słyszałem o żadnych decyzjach i mam wrażenie, że ktoś całą tę sprawę wymyślił. Ma prawo mówić, co chce. A czy ja mam obowiązek z nim polemizować? Nie jestem związany z żadnym ugrupowaniem, więc nie wiem, skąd takie opinie. W ogóle szkoda czasu strzępić  język na temat folkloru politycznego.