Na swoim blogu w onet.pl napisał:
Kampania się zaczęła. I mamy to, czego nie chcieliśmy. Zero debaty. Żadnych wielkich wizji. Nawet małych projektów. Mamy sądową przepychankę. PiS contra PO. PO contra PiS. Jedni w trybie wyborczym. Drudzy w normalnym. I się nap….. Wzajemnie. Przepraszam za słowo. Wykropkowane. Nie ma jednak innego równie prawdziwego.
Według Celińskiego nic w polskiej polityce się nie zmienia:
Już nawet Lepperowi o coś chodziło. Źle chodziło, jak idzie o metody. Ale! Mijają lata i kadencje i już właściwie mało kto oczekuje, żeby politykowi o coś chodziło. Słucham damy PO, Julii Pitery, ulubienicy TVN24 i nie przecieram oczu. Ja już wiem, że ona nic nie potrafi, niczego nie rozumie. Bo ona dama. Polityczna dama. Słucham Hofmana. Jej interlokutora. Owszem, intelektualnie, lepszego. Który mówi nam nic. Wyłączam telewizor. Mam dość. A to kampania. Jeśli ja, homo politicus mam dość, co możemy powiedzieć o zwyczajnych polskich obywatelach? Są pełni entuzjazmu dla polskiej demokracji?
Poseł zadaje retoryczne pytania:
Co mówi PO? Co mówi PiS? Czy emeryci, z dobrą na polskie warunki emeryturą, powyżej tysiąca pięćset złotych (przecież nawet nie wspominam o większości, którzy takiej nie mają, nie czepiam się więc), co płacą ZA LEKI MIESIĘCZNIE 300-400 ZŁOTYCH COŚ Z ROZGAWORU Hofmana z Piterą rozumieją? Uważają za własne? Za istotne? Szanowni! Jest dobrze. Polska rośnie w siłę i dostatek. Tylko, k… nie dla kilkunastu milionów. Jesteście to w stanie, politycy głównych partii, zrozumieć? Kto z Was jest w stanie to zrozumieć? Pitera? Kidawa-Błońska? Hofman? Kaczyński? Napieralski?
Jak Państwu podoba się retoryka Andrzeja Celińskiego?