Według Urbańskiego Kaczyński jest jedyną osobą, która może partii zapewnić jedność.
Gdyby on chciał odejść, to ta partia rzuci się na kolana i będzie go błagała na klęczkach, żeby on został. I będzie miała rację.
Były szef kancelarii prezydenckiej wymienia też dwa powody porażki PiS. Pierwszy to nieumiejętność diagnozowania najważniejszych problemów:
Nie potrafił tej kampanii przeistoczyć w plebiscyt "Cztery lata rządów Donalda Tuska" kontra "Inna, alternatywna propozycja na najbliższe lata".
Drugi powód to "zastój" elektoratu:
Szósty raz okazało się, że głosują na niego, na jego ugrupowanie, ci sami wyborcy. Tzn. te same województwa, te same grupy społeczne, ta sama socjologiczno-demograficzna przeciętność Polski. Kolejny raz poniósł klęskę w średnich i dużych miastach, i to tym razem już jest klęska ostateczna.
Czy to oznacza, że już zawsze PiS będzie skazany na opozycyjne ławy? 30-procentowe poparcie to wciąż więcej niż mają SLD, PSL i Ruch Palikota razem wzięte.