Reklama

Janusz Korwin-Mikke o "Marszu Oburzonych"

Od Uralu po Rio de Janeiro maszerowali "Oburzeni". Tę rewolucyjną falę komentuje Janusz Korwin-Mikke
Janusz Korwin-Mikke o "Marszu Oburzonych"

Foto: W Sieci Opinii

Bo my, Polacy - my lubimy sielanki. Toteż gdy w Nowym Jorku szturmują Wall Street, gdy w Hiszpanii, w Anglii, we Francji, we Włoszech toczone są boje z policją - u nas 150 smętnych postaci przeszło ulicami Warszawy z transparentem "JESTEŚMY WK***WIENI". Bez ogródek i gwiazdek zresztą. Szczerze pisząc, to ja chyba jestem od tych "Oburzycieli" jeszcze bardziej wk***wiony. Bo jak ma się czuć człowiek, który wie, że Polskę można jeszcze uratować, który nawet wie jak, a musi bezsilnie patrzeć, jak wszystko zmierza ku katastrofie. Zaś i rządzący, i rządzeni są z siebie wyraźnie zadowoleni!

Janusz Korwin-Mikke zauważa:


Kłopot, że ci "Oburzyciele" wcale nie chcą tych pazernych łajdaków wpakować do więzień! Oni tylko chcą, by ONI podzielili się z nimi. By dodrukowali i pożyczyli DUUUŻO pieniędzy (obrabowując ludzi uczciwych), sami mało ukradli, a dużo im - tym "Oburzycielom" - dali! Za darmo. Dlatego takie typy, jak Wanda Nowicka, Barak Hussein Obama, Robert Biedroń i inni popierają tych "Oburzycieli". Niech popierają. Za rok prawdziwy kryzys - i pójdą siedzieć... o ile oczywiście nie zostaną najpierw rozszarpani na ulicach.


Reklama
Reklama
Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama