„Trzeci bliźniak” zaczął od apelu do marszałka Zycha o przerwę w obradach do wyjaśnienia kwestii wygaszonych mandatów posłów elektów - Dariusza Barskigo i Bogdana Święczkowskiego. Argumentował, że ich głosy mogłyby zaważyć na wyborze nowego marszałka.
Kandydaturę Kopacz rekomendował poseł Nowak. Ludwik Dorn odpowiedział mu, że to kompetencje powinny decydować o wyborze nowego marszałka, a nie fakt, że ktoś jest kobietą lub ładnie się uśmiecha. W tym momencie Janusz Palikot dał przedsmak cyrku, jaki czeka nas w nadchodzących latach. Z ławy sejmowej zaczął krzyczeć do marszałka seniora:
Proszę przerwać to szowinistyczne wystąpienie. Dość tego kabaretu narodowo-katolickiego.
Dorn też zwrócił się do marszałka.
Zechciałby pan uciszyć bulgot posła Palikota i odliczyć czas bulgotu pana posła od mojego wystąpienia.
Na Kopacz spadły i inne gromy - przede wszystkim za podejście do katastrofy smoleńskiej. List otwarty odczytała m.in. Małgorzata Gosiewska i pytała:
Dzisiaj wiemy, że medialne zapewnienia Ewy Kopacz o obecności patomorfologów podczas sekcji zwłok były fikcją. Co czuje pani minister, gdy dziś wychodzi na jaw fałszowanie materiałów medycznych?
Andrzej Adamczyk zarzucił Kopacz, że wprowadziła polską opinię publiczną w błąd...
...sugerując, że polscy lekarze uczestniczyli w Moskwie w sekcjach zwłok.
Ostatecznie to właśnie Kopacz została wybrana marszałkiem sejmu VII Kadencji - dostała 300 głosów, a kontrkandydat Marek Kuchciński z PiS - 150.