Dopiero dowiedzieliśmy, co rząd proponuje w zamian za likwidację funduszu, który powstał przecież w czasach stalinowskich jako rekompensata za odebrane Kościołowi dobra. Padła propozycja odpisu podatkowego, i to jest do rozważenia przez związki wyznaniowe, bo przecież każdy obywatel sam miałby decydować, na jaki związek odda 0,3 proc. swojego podatku. Rzeczą złą jest to, że rząd wzbudza nastroje antyklerykalne. Ta operacja ma czysto socjotechniczny charakter.
Girzyński nie ukrywa, że jego zdaniem Platforma, poprzez likwidację Funduszu Kościelnego, realizuje konkretny plan:
Platformie chodzi o rozgrywanie i wygrywanie nastrojów antyklerykalnych, które nie są duże, ale są aktywne, jak Ruch Palikota. Donald Tusk próbuje wygrywać ich na swoją stronę. PO zawsze wygrywała nastroje anty. Nie ma pozytywnego programu. Przez cztery lata żywiła się wzbudzaniem nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Teraz szuka sobie nowego podmiotu.
Idąc na wojnę z Kościołem chce pokazać się jako siła postępowa i nowatorska.
Czy propozycja rządu jest przemyślana?
Uważam, że nie. W tym zapisie, jaki proponuje rząd, nie ma nic na temat, że ktoś będzie musiał płacić, ale chodzi o 0,3 proc. z podatku, który i tak musimy zapłacić. Osobiście uważam, że to zbyt mało i po negocjacjach z Kościołem ta kwota może wzrosnąć do 0,6-0,7 proc. Nie spodziewam się jednak, że Janusz Palikot przeznaczyłby na Kościół swoją część podatku. Już prędzej Ryszard Kalisz. Ja na pewno tak zrobię.
Girzyński stwierdza, że rząd znów nie prowadzi dyskusji, za to szuka nowego wroga:
Toteż ja nie potępiam tych propozycji w czambuł, ale traktuję jako wyjście do rozmów. Kościół jest otwarty. Ale to nie znaczy, że rząd ma dobre intencje. To są jak najgorsze intencje. Platformie potrzebny jest nowy wróg, którym będzie straszyć Polaków.