Marek Balicki mówi:
To dla mnie kompletnie zaskakujące i zdumiewające, że doszło do takiej sytuacji. Sprawa była znana praktycznie od jesieni zeszłego roku i było aż nadto czasu, by podjąć działania zapobiegawcze. Tymczasem ministerstwo dopuściło do sytuacji, która nie miała prawa się wydarzyć. To skandal, bo w leczeniu onkologicznym po prostu nie może być przerwy.
Były minister zdrowia pyta:
Pytanie - skoro rząd nie jest w stanie rozwiązać takiej sprawy, która naprawdę nie jest żadnym skomplikowanym przedsięwzięciem, to rodzi się pytanie: po co jest rząd? Do czego jest nam potrzebny? On po prostu nie działa.
Na temat zachowania Arłukowicza Balicki mówi:
Minister Arłukowicz bardzo lubi występować w mediach, kiedy wszystko jest dobrze, ale kiedy coś w trybach jego ministerstwa szwankuje i trzeba wziąć odpowiedzialność za błędy, nagle zapada się pod ziemię. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, zwłaszcza że wina ministerstwa jest oczywista.
Z kolei wiceminister zdrowia w rządzie PiS Bolesław Piecha stwierdza:
Wina leży po stronie rządu i Ministerstwa Zdrowia. Ustawa związana z listą leków refundowanych tak zdominowała myślenie rządzących, że ci po prostu zapomnieli o tym, że problemy mogą wystąpić również na innych polach.
O ministrze Arłukowiczu:
Po prostu uciekł. Myślę, że jest on po prostu przerażony tym, co się dzieje. To wszystko go wyraźnie przerosło. I to mimo że doskonale wiedział, gdzie idzie. Podczas pracy w komisji zdrowia stykał się z ustawami, które weszły w życie za jego urzędowania i wiedział, że są one spartaczone. Nic z tym jednak nie zrobił i to on ponosi odpowiedzialność za to, co się teraz dzieje.
Piecha uważa, że szef resortu zdrowia powinien podać się do dymisji:
Bezwzględnie, bo to on odpowiada politycznie za cały ten bałagan. Ukrywanie się za swoimi podwładnymi, wiceministrami tego nie zmieni. To minister Arłukowicz powinien podać się do dymisji, nikt inny.