Krakowski sąd okręgowy uznał, że europoseł i były minister edukacji Ryszard Legutko powinien przeprosić dwójkę wrocławskich licealistów - autorów petycji o usunięcie symboli religijnych ze szkoły - za nazwanie ich na łamach "Gazety Wrocławskiej" rozwydrzonymi smarkaczami". Po publikacji uczniowie podali europosła do sądu, a Ryszard Legutko nie zamierzał wycofywać się ze swojego stanowiska.

Co o sprawie sądzi Jan Pospieszalski?

Walczyć z krzyżem się opłaca. Wie o tym dwójka licealistów, którzy wygrali proces z prof. Legutką za nazwanie ich smarkaczami. „Szczeniacka zadyma”, jak nazwał profesor postulat usunięcia krzyża, od początku miała mieć wymiar medialnej awantury. Po orzeczeniu w Strasburgu, przyznającym rację Lautsi walczącej z krzyżem we włoskiej szkole, dwójka licealistów chciała powtórzyć jej sukces.

Publicysta tłumaczy, jak wyglądał początek tej „awantury”:

Według relacji obserwatorów młodzi ludzie żądanie usunięcia krzyża położyli na biurku dyrektora w piątek po lekcjach i pobiegli do „Wyborczej”. Dalej już redakcja wzięła sprawę w swoje ręce.

Pospieszalski ironizuje:

Dziś, jak się dowiadujemy, licealiści są warszawskimi studentami. Pewnie widziałem ich z Dominikiem Tarasem na Krakowskim Przedmieściu. Którzy to, zaraz się okaże, bo zobaczę ich jako celebrytów w mediach. Za taki numer salon potrafi się odwdzięczyć.