Jednego dnia siedzimy na Olimpie, bo widzowie nas wielbią, drugiego dnia wymiotują na nas w mailach i na fejsbukach, bo coś im się nie spodobało. Trzeba myśleć sobą, bo inaczej bardzo szybko trzeba będzie zmienić zajęcie.

Na temat krytycznych uwag:

Mam centralnie gdzieś takie opinie. Od sześciu lat wstaję przed słońcem, prowadzę na żywo 4-5-godzinny program, w którym wszystko opiera się na żywym słowie. Przeżyłem milion nieprzewidzianych sytuacji, przeżyłem Smoleńsk, wybory, Euro, powódź, tsunami, pół miliona prognoz pogody, setki wywiadów. Nie zamierzam się nikomu tłumaczyć. Nie czuję, żebym zawiódł wspaniałych kolegów z zespołu tvn24, szefów i siebie samego.

Kuźniar mówi także o tabloidach, które według niego mediami nie są:

To złodzieje prywatności. One powinny podzielić los brytyjskiego „News of the World”. Mam nadzieję, że prędzej czy później się tak stanie. Jeśli ktoś uznaje, że prowadząc show trzeba mieć hawajską koszulę na wygolonym torsie i czerwoną kulkę clowna na nosie to współczuję gustu.

Dziennikarz TVN24 komentuje przyszłość polskiego dziennikarstwa:

Przyszłość polskiego dziennikarstwa społeczno-politycznego jest bardzo dobra. Polska to kraj rozpolitykowany, wciąż żyjący w politycznej kłótni. Ale też kraj ludzi, którzy coraz więcej widzą i coraz bardziej cenią sobie rozsądne opisywanie rzeczywistości. Wstanie z kolan przed Tuskiem i przerywanie choć trochę braw dla Kaczyńskiego. Mam nadzieję, że pojawi się też jakaś rozsądna trzecia, czwarta i kolejna postać. Czas na to.

Kuźniar żałuje, że nie ma w Polsce "porządnego" stowarzyszenia dziennikarzy:

Ilu dziennikarzy, tyle norm. Odpowiadam za siebie. Żałuję, że nie ma w Polsce stowarzyszenia dziennikarzy, które miałoby poważanie i odpowiednią rangę. Mamy wolną amerykankę. Nie ma się do kogo odwołać. Są wyznawcy Sakiewicza i Michnika. A nie o to chodzi. Bardzo to niedojrzałe.

Jarosław Kuzniar jako wyznacznik dojrzałości i dziennikarskiego obiektywizmu - można umrzeć ze śmiechu.