Minister mówił z rozgoryczeniem:

Nie ma takiej rzeczy, której PZPN nie mógłby schrzanić. (...) Przebywając na trybunach razem z ambasadorem brytyjskim, zastanawialiśmy się czy nie wbiec na płytę stadionu i tej wody nie zacząć usuwać. Jestem kibicem piłkarskim od niepamiętnych czasów i wiem, że taką wodę można usunąć.

Gowin dodał:

Kibice ocenili tę sprawę jednoznacznie, gdy wczoraj skandowali: "Złodzieje". Adresatem tego określenia był PZPN i wydaje mi się, że zdecydowanie największa część odpowiedzialności spoczywa właśnie na związku. Brytyjczycy mają Monty Pythona, a my mamy PZPN.

Zapytany kto powinien ponieść odpowiedzialność za tę kompromitację, odpowiedział:

Jest wiele pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Zaznacza jednak, że ogromna część odpowiedzialności spoczywa na Polskim Związku Piłki Nożnej. Decyzja o tym, żeby nie zasuwać dachu, to była decyzja PZPN.

Na żądania przez SP dymisji Joanny Muchy stwierdził z przekorą:

Równie dobrze można żądać dymisji ministra sprawiedliwości, bo przecież decyzję o przerwaniu meczu podjął sędzia.

Mecz odbędzie się dziś o 17:00, czy czekają nas kolejne niespodzianki?