Na ujawnione przez Wróblewskiego naciski rzecznik ministerstwa Marcin Bosacki opublikował na stronie internetowej MSZ obszerne wyjaśnienie, w którym nie zgadza się z zarzutami redaktora naczelnego "Rz" i zaciekle broni swojego stanowiska.

Łukasz Warzecha na antenie radia TOK FM powiedział wprost:

To absolutnie karygodne i kompromitujące. Radosław Sikorski powinien się z tego gęsto tłumaczyć, także z próby nacisków na media..

I mówił o oświadczeniu Bosackiego:

Ja bym jednak prosił Marcina Bosackiego, żeby się na swojej robocie łaskawie skupił, a nie uczył dziennikarzy, jak mają pracować. Źródłem problemów nie jest to, że "Rz" chciała napisać o blamażu MSZ. Źródłem problemów jest blamaż MSZ. (...) Oświadczenie jest kuriozalne i jest niczym innym, jak prymitywną, grubymi nićmi szytą próbą zepchnięcia z siebie odpowiedzialności.

Publicysta przypomniał też o innych wpadkach resortu Radosława Sikorskiego:

Radosław Sikorski się kajał, zapewniał, że ten błąd się więcej nie powtórzy, a znowu jest to samo. Powtarza te same błędy, tak jakby nie był w stanie wyciągnąć wniosków organizacyjnych, instytucjonalnych, dyscyplinarnych wobec swoich urzędników. Co może świadczyć, że ma w swojej instytucji gigantyczny chaos, nad którym nie panuje.

Natomiast Cezary Łazarewicz z "Newsweeka" komentował:

Mam wrażenie, jakby ci nasi urzędnicy nie wiedzieli, że za wschodnią granicą mamy reżim i każda taka informacja służy do gnębienia ludzi. (...) Dzięki informacjom ujawnionym przez MSZ, białoruscy opozycjoniści mogą być namierzeni przez tamtejsze służby. To tak, jakby w czasach stanu wojennego opublikować listy nazwisk z informacją, kto ile dostał z Zachodu dolarów na działalność opozycyjną. Myślę, że można organizować pomoc, nie dając na tacy Łukaszence opozycjonistów. Straszna wpadka.