Reklama

Przegląd prasy: Imigranci, taśmy i Trybunał

Tuż przed wakacjami odżywają nowe-stare tematy: problem imigrantów oraz taśmy, które zapowiadają dłuższy serial, tak mocno podkręcony ostatnio za sprawą nagrań politycznych wynurzeń księdza Kazimierza Sowy i jego kompanów.

Aktualizacja: 14.06.2017 08:07 Publikacja: 14.06.2017 08:02

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

„Gazeta Wyborcza” spekuluje, bo jak inaczej zakwalifikować słowa: - twierdzą informatorzy „Gazety Wyborczej”, a twierdzić mają, że za aferą podsłuchową stoją agenci CBA związani z Mariuszem Kamińskim.

Jeśli dobrze pamiętam (to już MD), sam Kamiński temu solennie zaprzeczał a organy ścigania pod rządami Donalda Tuska i Ewy Kopacz nie znalazły tropu do Kamińskiego. W każdym razie połowa, jeśli nie więcej, aktywnych politycznie Polaków, czeka pewnie na kolejne odcinki, tzn. taśmy, tym bardziej, że mamy kolejny długi weekend, a pogodę taką sobie. W każdym razie pomysłodawca serialu z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, kto nim by nie był, przy całej tej mniej estetycznej stronie podsłuchów, chyba dostanie kiedyś order, może nawet ulicę. Nieźle bowiem zamieszał w układzikach Trzeciej RP. 

Z wokandy prasowej nie spada także w ostatnich dniach podgrzany spór między władzą pisowską a sądownictwem, choć ostatnia informacja (więcej w „Rzeczpospolitej”), jest taka, że z wokandy Trybunału Konstytucyjnego na 22 czerwca spadł termin zbadania - z wniosku posłów PiS - konstytucyjności regulaminu wyboru I prezesa Sądu Najwyższego. Ponoć przyczyną mają być jakieś nowe dokumenty. 

Nie brak jednak spekulacji o jakichś uzgodnieniach, by nie powiedzieć tarciach na linii Duży Pałac – Ministerstwo Zbigniewa Ziobry, ale też o zbliżającej się wizycie prezydenta USA. W każdym razie front sporów prawno-konstytucyjnych niemiłosiernie się rozszerzył, a to wbrew sztuce i grozi ugrzęźnięciem natarcia. Ale o tym stratedzy pisowskiego obozu zapewne wiedzą. 

- Polska może stanąć przed unijnym sądem za odmowę przyjmowania imigrantów. Anna Słojewska, korespondentka „Rz” w Brukseli opisuje procedurę wszczętą przez KE. Ma ona trzy etapy, między każdym mijają przynajmniej dwa, trzy miesiące. Na końcu sprawa trafi do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, który w ciągu kilkunastu miesięcy orzeknie, czy Polska przestrzega prawo czy go narusza. W tym momencie nie będzie mógł zasądzić kary finansowej, ale jeśli Polska będzie go naruszać, to KE skieruje sprawę do TS ponownie i tym razem wchodzi w rachubę kara finansowa. Ale to nie wcześniej niż za cztery, pięć lat. 

Reklama
Reklama

„Dziennik Gazeta Prawna” ale też „Rz” donoszą, że resort zdrowia zaproponował przepisy, które pozwolą publicznym placówkom badać i leczyć za pieniądze. Ma się rozumieć nasz prywatne. To może być rewolucja, choć rzeczniczka MZ uspokaja, że nowa regulacja tylko porządkuje status quo, gdyż już dziś odpłatnych świadczeń zdrowotnych udzielają placówki, które są spółkami. 

W każdym razie zmiana dotyczy ok. 1800 placówek, które dotychczas udzielały świadczeń zdrowotnych tylko na podstawie kontraktu z NFZ.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Publicystyka
Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Publicystyka
Jan Zielonka: Z kim trzyma Donald Trump? Czy jest w cichym sojuszu z Rosją Putina?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama