Agencja Reutera poinformowała, że prezydent Francji Emmanuel Macron rozważa wprowadzenie zakazu organizowania wszelkich demonstracji na Polach Elizejskich.

Weekendowe demonstracje doprowadziły do zwolnienia komendanta policji w Paryżu. Premier Édouard Philippe przyznał szefowie służb popełnili wiele błędów próbując opanować zamieszki.

- Strategia (egzekwowania prawa) nie została zrealizowana prawidłowo - powiedział Philippe w telewizyjnym oświadczeniu.

Philippe nie wspomniał z imienia i nazwiska paryskiego komendanta policji Michela Delpuecha, ale powiedział, że Macron wyznaczy innego wyższego rangą oficera, Didiera Lallement, na to stanowisko w najbliższą środę.

- Od następnej soboty i za każdym razem, gdy będzie to konieczne, będziemy zakazać protestów "żółtych kamizelek" w dzielnicach, które zostały najbardziej dotknięte - powiedział premier.

W sobotę doszło do odrodzenia przemocy do poziomu, jakiego nie było od grudnia. Protestujący w Paryżu zdewastowali największe sklepy na Champs-Élysées.

Ruch żółtych kamizelek protestuje we Francji od 18 tygodni. Oddolny ruch protestu narodził się w związku z planami rządu dotyczącymi podwyższenia podatku paliwowego. Mimo że rząd wycofał się z tych planów, demonstracje nie ustały, a członkowie ruchu zaczęli przedstawiać kolejne żądania - domagali się m.in. rozpisania referendum ws. odwołania Macrona.