Jürgen Conings zniknął w połowie maja, po tym, jak kierował groźby śmierci wobec wirusologa Marka Van Ransta i jego rodzinie, a także przeciwko politykom popierającym pandemiczne restrykcje.

Nazwisko Coningsa znajdowało się na liście potencjalnych terrorystów.

Uzbrojony 46-latek o skrajnie prawicowych oglądach wyszedł 18 maja ze swojego domu w pobliżu granicy z Holandią i zniknął. Miał przy sobie ciężką broń wyniesioną z koszar, w których stacjonował.

Zostawił dwa listy, do policji i do zony, w których pisał o zamiarze przeprowadzenia ataku na Van Ransta.

Tuż po rozpoczęciu poszukiwań znaleziono  porzucone przez Coningsa auto, a w nim broń.

Do obławy na Conningsa dołączyło wojsko, wykorzystując sprzęt opancerzony i saperski.

Dziś o odnalezieniu ciała mężczyzny informują belgijskie media.

Znaleziono je w Dilserbos, w niewielkiej odległości od Parku Narodowego Hoge Kempen miały miejsce masowe poszukiwania.

Według prokuratury federalnej pierwsze sygnały wskazują na to, że odebrał sobie życie przy użyciu broni palnej.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ