Tate, jego brat Tristan i dwie rumuńskie kobiety przebywały w policyjnym areszcie od 29 grudnia. Prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie podejrzenia o handel ludźmi, gwałt i założenie gangu przestępczego w celu seksualnego wykorzystywania kobiet.

Zaprzeczyli oni wszystkim oskarżeniom.

- Oceniam decyzję sądu jako legalną, dokładną i prawidłową - powiedział dziennikarzom adwokat Tate'a Eugen Vidineac. Przekazał, że bracia mają zakaz kontaktowania się ze świadkami i opuszczania domu bez zgody władz. - Nie mamy jeszcze uzasadnienia sądu, nie wiemy, czy są inne zakazy - dodał.

- Wracamy do domu - powiedział Tristan Tate dziennikarzom przed aresztem. Jego brat nie udzielił komentarza.

Czytaj więcej

Andrew Tate: Prokuratura nic na mnie nie ma. W Rumunii sprawiedliwość nie istnieje

Ponad dwudziestu zwolenników czekało na nich przed więzieniem, skandując "Top G", jak Tate jest znany wśród swoich zwolenników.

Na początku tygodnia ten sam bukareszteński sąd apelacyjny odrzucił wniosek braci Tate o zwolnienie za kaucją.

W poprzednich orzeczeniach, które przedłużały ich pobyt w areszcie policyjnym, sędziowie stwierdzili, że bracia Tate mogliby uciec i ich zwolnienie stanowiłoby zagrożenie dla śledztwa.

Prokuratorzy twierdzą, że bracia Tate zwerbowali swoje rzekome ofiary, uwodząc je i fałszywie twierdząc, że oczekują związku lub małżeństwa. Ofiary były następnie zmuszane do produkowania treści pornograficznych dla stron mediów społecznościowych, które generowały duże zyski finansowe.