Nie czekając na koniec organizowanych w Rosji mistrzostw świata w piłce nożnej, Władimir Putin ogłosił 12 lipca przedłużenie embarga na import europejskiej żywności do końca 2019 roku. Niesławny i kilka razy przedłużany zakaz importu miał się zakończyć w 2018 r.

Jednak sieci zakazu nie są całkowicie szczelne i Europa, wraz z Polską, wciąż wysyła do Rosji żywność. Dyplomaci powinni się jednak spieszyć z odwołaniem embarga, bo kilka lat z ograniczonym dostępem do europejskiej żywności, poparte pomocą państwa, zaowocowało rozwojem w Rosji rodzimej produkcji.

– Unia Europejska i Polska płacą za embargo, a zwyciężać zaczyna Rosja, która powoli buduje swoją samowystarczalność – mówi „Rzeczpospolitej" Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę.

– Najważniejsze w handlu żywnością z Rosją było to, że Moskwa była w stanie przejmować z rynku polskiego nadwyżki, poniekąd stabilizowała sytuację na rynku wewnętrznym – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. – Na to skarżą się dziś producenci owoców i warzyw, że nie ma czego zrobić z nadwyżką jabłek, cebuli, ziemniaków czy owoców miękkich – tłumaczy.

Po wprowadzeniu embarga w 2014 roku, wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego spadła w ciągu roku z 3,6 mld zł w 2014 do 1,6 mld zł w następnym roku, w 2016 r. eksport był na podobnym poziomie, a jednak w 2017 r. wartość wysłanej do Rosji żywności wzrosła zauważalnie do 1,9 mld zł.

O ile do zera zdążył już spaść eksport mięsa i owoców, to wciąż dość dobrze trzyma się sprzedaż gotowych artykułów spożywczych, która w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2018 r. osiągnęła wartość 536,9 mln zł, w tym wszelkiego rodzaju przetworów z warzyw (149 mln zł) oraz pieczywa i słodyczy – 102 mln zł. Jako jedna z nielicznych pozycji wzrost wartości eksportu odnotowało wino – z 740 tys. zł w 2014 r. do... 4,6 mln zł w ciągu pięciu miesięcy 2018 roku, przy czym eksport w 2017 r. sięgnął tylko 3,9 mln zł. W strukturze eksportu widać jednak, że Rosja chętnie sprowadza towary, które może wykorzystać do budowania swojego przemysłu. W produktach pochodzenia roślinnego największy udział wartościowy, bo 65 mln zł, mają drzewa i rośliny – żywe. Jeśli chodzi o produkty pochodzenia zwierzęcego, eksport mięsa zupełnie zanikł, eksport żywych zwierząt, głównie drobiu, miał jednak wartość 1,8 mln zł. Wartość eksportowanych pasz dla zwierząt przerosła sprzedaż sprzed embarga – 51 mln zł w ubiegłym roku w porównaniu do 45 mln w 2014 r. Wynik może być lepszy, w tym roku do maja wysłaliśmy tam już pasze warte 32 mln zł.

Spadająca z roku na rok wartości eksportu kluczowych towarów potwierdza obawy, że Rosja nie marnuje czasu. – W Rosji szybko budowana jest produkcja rolna, ogrodnicza, zakłady przetwórcze. To jest niepokojące, Putin wyraźnie zaznaczył taki cel w swojej strategii. Myślę, że dlatego przedłuża co roku to embargo, każdy kraj chciałby być samowystarczalny – mówi Andrzej Gantner. Bartosz Urbaniak zwraca uwagę, że zakaz importu żywności z UE okazał się jednak dla kogoś korzystny. – Mocno na embargu zyskała Turcja, która jest w pierwszej dziesiątce producentów żywności na świecie. Wcześniej musieli prosić Unię o przyjęcie tej produkcji, teraz już nie muszą – zauważa Urbaniak.

Eksport żywności bije rekordy

Sprzedaż unijnej żywności do Rosji spadła z 9 mld euro w 2014 r. do 6,5 mld euro w 2017 r. Do UE napłynęły w ub.r. z Rosji towary warte 1,2 mld euro. Rosja wciąż zajmuje ważne, czwarte miejsce wśród odbiorców europejskiej żywności. Na podium są USA (21,9 mld euro w 2017 r.), Chiny (11,9 mld euro) oraz... Szwajcaria (8,2 mld euro). Mimo narzucenia rosyjskiego embarga wartość unijnego eksportu wzrosła i osiągnęła w 2017 r. rekordowe 138 mld euro.