Do sądu trafiło powództwo Jarosława S., w którym domagał się ustalenia ustania obowiązku alimentacyjnego wobec swojej 20-letniej córki Jolanty S. (imiona fikcyjne).

Mężczyzna swoje żądanie uzasadniał wiekiem córki, okolicznością ukończenia przez nią edukacji i podjęcia pracy. Już na rozprawie dodał, iż skoro urodziła dziecko, to obowiązek utrzymania jej i dziecka spoczywa teraz na konkubencie, tj. ojcu dziecka.

Jolanta S. wniosła o oddalenie powództwa, podnosząc, iż została przyjęta na studia w trybie dziennym.

Rozpatrujący pozew Sąd Rejonowy w Białymstoku (sygn. akt IV RC 364/14) stanął po stronie 20-latki. Sąd biorąc pod uwagę jej chęci do dalszej nauki, brak wyuczonego zawodu i związane z tym trudności w znalezieniu pracy uznał, iż nie można jej zmuszać do zrezygnowania z nauki. - Jeżeli chce ona kontynuować naukę i zamiar ten znajduje potwierdzenie w złożonych dokumentach, to za usprawiedliwione należy uznać dalsze alimentowanie jej przez rodziców – dodała sędzia Barbara Monach – Lisowska.

W uzasadnieniu powołano się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 14 listopada 1997r . (sygn. III CKN 257/97, OSNC 1998/4/70), który stwierdził, iż „przy orzekaniu o obowiązku alimentacyjnym rodziców wobec dzieci, które osiągnęły pełnoletność, brać należy także pod uwagę, czy wykazują one chęć dalszej nauki oraz czy ich osobiste zdolności i cechy charakteru pozwalają na rzeczywiste kontynuowanie przez nie nauki".

Sąd podkreślił, że pozwana jako matka zobowiązana jest do opieki nad swoim dzieckiem. Wobec tego nieuzasadnione byłoby przyjęcie, iż jest ona w stanie studiować, a także podjąć pracę zarobkową i samodzielnie się utrzymać.

Odnosząc się do twierdzeń ojca, iż obecnie obowiązek utrzymywania jego córki i jej dziecka spoczywa na konkubencie, sąd przypomniał, iż na ojcu dziecka ciąży obowiązek alimentacyjny wyłącznie wobec małoletniego dziecka, bowiem Jolanta S. nie zawarła z nim związku małżeńskiego, nie zamieszkuje razem z nim i nie tworzy rodziny w rozumieniu przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.