Rodzice pierwszoklasistów będą mogli w marcu 2016 r. złożyć oświadczenie, że chcą, by ich dzieci powtarzały pierwszą klasę.
– Złożenie oświadczenia spowoduje, że dziecko nie będzie podlegało klasyfikacji rocznej, czyli zapewniamy opiekę i obecność w grupie, natomiast nauczyciel zwalnia je z wymogów, jakie stawia mu podstawa programowa – powiedziała Teresa Wargocka, wiceminister edukacji.
Oznacza to, że w tym roku szkolnym, po złożeniu oświadczenia przez rodzica, dziecko nie będzie musiało się uczyć. Taki obowiązek będą mieli jednak jego koledzy z klasy, którzy za rok pójdą do drugiej klasy.
Możliwość powtórnego zapisania dzieci do pierwszej klasy to realizacja postulatów części rodziców. Nie wszyscy jednak są tym zachwyceni.
– To nic innego jak pomysł na to, jak zapełnić pierwsze klasy w przyszłym roku szkolnym i zapewnić pracę nauczycielom – ocenia Ryszard Sikora, dyrektor krakowskiej szkoły podstawowej, członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. I dodaje, że zwolnienie z obowiązku nauki zdezorganizuje prace w pierwszych klasach. Odbije się to na nauce pozostałych dzieci. Ciężko też będzie wytłumaczyć dziecku, dlaczego w marcu ma się przestać uczyć. To może odbić się na dalszej edukacji.
– Powtarzanie pierwszej klasy może rzutować na brak wiary dziecka we własne możliwości. Zanim wprowadzi się tak ważne zmiany, najpierw trzeba przemyśleć ich konsekwencje – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Zgodnie z prawem już teraz rodzice mają możliwość odroczenia nauki sześcioletniego dziecka w pierwszej klasie i to po rozpoczęciu roku szkolnego. Można je cofnąć do zerówki aż do końca grudnia. Wcześniej trzeba uzyskać opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Jednak mało rodziców chce korzystać z takiego rozwiązania. Wolą, by ich dzieci nie zmieniały środowiska w trakcie roku.
– W całym województwie lubuskim w zeszłym roku szkolnym takich odroczeń było ok. 80. To mniej niż jeden proc. wszystkich pierwszoklasistów – mówi Bogna Ferensztajn, lubuski kurator oświaty.