– Na trzyletnie konsultacje konstytucji dla nauki wydaliśmy łącznie 6 mln zł – powiedział w radiowej Trójce szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Wicepremier podkreślił, że były to pieniądze przeznaczone m.in. na organizację spotkań i konferencji.

Czytaj także: Ustawa Gowina: nie chcą dożywotnio sędziów na uczelniach

– Nie widzę w tej kwocie niczego szokującego, niczego bulwersującego. Warto zapłacić za to, by Polacy ze sobą rozmawiali i uczyli się szacunku do siebie – zaznaczył wicepremier.

Krytyczniej do tych wydatków podchodzi natomiast środowisko akademickie. „Gowin wydał te pieniądze na promowanie własnej persony", „To nie były żadne konsultacje, tylko wyreżyserowane spektakle" – to tylko niektóre wpisy pojawiające się w mediach społecznościowych. Akademicy dziwią się też, że konsultacje mogły kosztować aż 6 mln zł. „Wydaje się, że kwota jest astronomiczna" – podkreślają.

– Długotrwałe konsultacje powinny towarzyszyć procesowi uchwalania każdego aktu prawnego. Ustawa 2.0 nie jest jednak efektem tych rozmów – zwraca uwagę Aleksander Temkin z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej. – Przyjęte poprawki nie są wynikiem uzgodnień, ale m.in. wewnątrzpartyjnego nacisku – dodaje naukowiec. Dlatego, jego zdaniem, wydane 6 mln zł to „autoprezentacja polityczna ministra", a same konsultacje „były udawane".

Jak wynika z odpowiedzi na interpelację nr 23014 poseł Joanny Schmidt, która pyta o koszty tych konsultacji, największym wydatkiem była organizacja Narodowego Kongresu Nauki, obejmująca w dziewięciu debatach 237 paneli, warsztatów i seminariów. Koszt poszczególnych konferencji wahał się od 107 428,87 zł (Uniwersytet Rzeszowski) do 499 331,82 zł (Politechnika Wrocławska). Podsumowujący debaty Narodowy Kongres Nauki na Uniwersytecie Jagiellońskim kosztował 1 856 221,92 zł.

—Joanna Ćwiek