Rząd podał wczoraj wyniki kontroli escape roomów, które straż pożarna prowadziła od 5 stycznia do 7 lutego w całej Polsce po tragicznym pożarze pokoju zagadek w Koszalinie. Najwięcej lokali skontrolowano na Pomorzu, Śląsku i na Mazowszu. Nie udało się sprawdzić wszystkich zidentyfikowanych pokojach zagadek, bo niektóre prowadzą działalność sezonowo.

Czytaj też:

Dlaczego prawo zmieniamy dopiero po tragedii

W starych blokach trudniej uciec przed ogniem

W tych skontrolowanych stwierdzono prawie 2 tysiące uchybień dotyczących bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Dotyczyły przede wszystkim ochrony przeciwpożarowej i warunków ewakuacji: brak oznakowanych wyjść ewakuacyjnych lub urządzenie ich niezgodnie z przepisami,  a także  brak gaśnic i urządzeń przeciwpożarowych.

Ponad sto lokali zamknięto ze względu na rażące naruszenie przepisów pożarowych albo budowlanych.

Zgodnie z już obowiązującymi nowymi przepisami dotyczącymi escape roomów, każdy właściciel takiego lokalu powinien przed rozpoczęciem takiej działalności, a potem co najmniej raz na dwa lata, przeprowadzać próbną ewakuację ludzi, a także sprawdzenie spełnienia wymagań ochrony przeciwpożarowej.

Kontrole escape roomów zarządzono po tragicznym wypadku, do którego doszło w styczniu w Koszalinie. W pokoju zagadek na skutek wycieku gazu z butli wybuchł pożar, zginęło pięć piętnastoletnich dziewczynek, a pracownik lokalu został ranny.