Pieniądze miały trafić do byłego prezydenta RPA Jacoba Zumy. Chodzi o kwotę 23 mln dolarów, które zostały przekazane krótko przed tym, jak Kaddafi został obalony i zabity w 2011 roku.

Zuma nie zgodził się na międzynarodową interwencję wojskową w Libii i zaproponował Kaddafiemu azyl w RPA. Dyktator odrzucił tę propozycję, ale zamiast tego poprosił prezydenta Republiki Południowej Afryki o zajęcie się częścią swojego majątku.  

Źródła "Sunday Times" podają, że Kaddafi prosił o opłacenie za te pieniądze adwokatów, jeśli zostanie schwytany. Gdyby został zabity, Zuma miał przekazać pieniądze rodzinie przywódcy Libii.

Zuma rzekomo przez kilka lat przechowywał w podziemnym skarbcu w swoim luksusowym domu banknoty o wysokich nominałach dolarów amerykańskich. Pieniądze miały niedawno zostać przekazane królowi Eswatini (dawniej Suazi). Zuma obawiał się zarzutów korupcji.

Media informują, że dolary znajdują się obecnie w posiadaniu krewnego króla Mswatiego, który jest zatrudniony w banku centralnym Eswatini.

Król Mswati, który ma 15 żon i ponad 20 dzieci, początkowo zaprzeczył, że miał pieniądze Kaddafiego, ale podobno przyznał, że wiedział o miejscu ich pobytu, kiedy spotkał prezydenta Ramaphosę.

23 mln dolarów to zaledwie część majątku Kaddafiego. Eksperci Rady Bezpieczeństwa ONZ uważają, że do RPA mogło trafić nawet 20 mld dolarów.