Rz: Czy NIK przez połączenie z CBA może się stać organem rządowym?
Julia Pitera: Przecież my chcemy wyprowadzić CBA z Kancelarii Premiera, a nie wprowadzić tam NIK! Poziom histerii odbiera rozum tym, którzy to tak interpretują.
Pani słowa wywołały niepokój. Podtrzymuje pani swój pomysł?
W Polsce, jak się ma jakiś pomysł, to od razu trzeba go bronić jak niepodległości. W normalnym kraju człowiek ma różne koncepcje, o których chce dyskutować.
Jednak co innego, gdy wygłasza je poseł, a co innego – minister odpowiedzialny za tę dziedzinę.
Odpowiadać będę, jak złożę projekt ustawy.
Rozmawiała pani o tym wcześniej z premierem?
To jedna z trzech koncepcji, jakie publicznie przedstawiałam. Nie wiem, czemu akurat ta wywołała tyle zamieszania.
O tej mówiła pani „Polityce”?
Odpowiedziałam na konkretne pytanie, nie padły pytania o inne koncepcje.
Czyli nie jest to pomysł rządowy?
A czy pani pamięta, ile szumu wzbudziły miesiąc temu moje słowa o budowaniu CBA na wzór Hongkongu? To też była koncepcja. To PiS rządził za pomocą wywiadów, a słowa Ziobry stawały się ciałem.
Dlaczego pani osoba wywołuje tyle zamieszania?
To, co robimy, narusza status quo urzędników. Boją się stracić niekontrolowane przywileje. A to naprawdę będzie bolało. Ciekawe, co teraz będzie wymyślane, żeby zdeprecjonować to, o czym mówię.
Konkretny pomysł na NIK?
Byłoby najlepiej, gdyby najął audyt zewnętrzny. Jak to możliwe, że istnieje instytucja, która nie jest kontrolowana przez nikogo?