W piątek Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze znoszące nowe bardzo ostre sankcje wobec Rosji. Tłumaczył, że zniesienie sankcji leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych. Nie wyjaśnił publicznie, w jaki sposób wspieranie Rosji i biznes z Rosjanami jest w interesie narodowym USA. Biały Dom nie skomentował tej decyzji dla magazynu Time.

Magazyn przypomina, że możliwość zniesienia niektórych ograniczeń wobec Rosji została przewidziana w ustawie o „piekielnych” sankcjach (tzw. ustawa Grahama). Aby to zrobić, prezydent musiał jednak przedstawić Kongresowi pisemne zaświadczenie, że taka decyzja leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych. I musi to poprzeć merytorycznym raportem udowadniającym słuszność. Takiego raportu dotąd nie ma.

Kreml stracił przez sankcje 450 mld dolarów

Gazeta podkreśla, że decyzja ta może mieć przeciwny skutek – zwiększy zyski Kremla i wzbudzi wątpliwości, co do dalszego wsparcia Ukrainy przez amerykańskie władze. Dlatego Biały Dom chce się szybko zabezpieczyć tak przed Kongresem, jak i przed opinią publiczną. Decyzję szefa wytłumaczył Marco Rubio, sekretarz stanu USA. Według niego oznacza ona, że prezydent dał sobie 60 dni na analizę, jak to się przełoży na gospodarkę światową.

Ta wypowiedź rodzi kolejne pytania. Dlaczego właśnie 60 dni, skoro wcześniej ta liczba nigdzie we wpisach amerykańskiego prezydenta się nie pojawia? I co ma tu do rzeczy gospodarka światowa, jeżeli chodzi o USA i korzyści z biznesów z Rosjanami?

Czytaj więcej

Trump odwołuje „piekielne sankcje”. Putin jest wniebowzięty

Według magazynu Time, rozporządzenie wykonawcze Trumpa zostało wydane w związku z wcześniejszym porozumieniem Trump-Putin na dostawy rosyjskiego oleju napędowego głównie do USA. Ustawa, która miała wejść w życie 18 października, zawierała sankcje na rosyjskich urzędników, banki i firmy. Przewidywała wprowadzenie ceł do 100 proc. na towary importowane do Stanów Zjednoczonych z krajów będących głównymi odbiorcami rosyjskiej ropy naftowej lub gazu ziemnego. Celem tych działań było zmniejszenie finansów Rosji wykorzystywanych do kontynuowania agresji zbrojnej na Ukrainę. I był to cel uzasadniony rosyjską praktyką.

Kreml finansuje swoją agresję głównie z wpływów eksportowych ze sprzedaży surowców – ropy, gazu, metali kolorowych, a także diamentów i broni. Jak policzyło w ubiegłym roku brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, sankcje międzynarodowe pozbawiły Rosję od lutego 2022 r. co najmniej 450 mld dolarów na rozpętaną wojnę. Czynniki te obejmowały utratę dochodów z podatku naftowego i zamrożenie rezerw rosyjskiego banku centralnego, który z niewyjaśnionych dotąd powodów trzymał blisko 200 mld dol. w bankach na terenie Unii Europejskiej i USA, a nie bezpiecznie w Rosji.

Amerykanie nie poczują spadku cen paliw

Odmowa Trumpa wprowadzenia nowych sankcji, nazywanych piekielnymi ze względu na ich ostrość, nie oznacza zniesienia wszystkich istniejących sankcji. Blokuje jednak dodatkową presję ekonomiczną, którą zamierzali wywrzeć na rosyjskim reżimie autorzy ustawy Grahama.

9 października Donald Trump ogłosił porozumienie, na mocy którego Rosja dostarczy ponad 4,8 miliona ton oleju napędowego na rynki światowe. Jednak głównym odbiorcą tej ropy nie miał być świat, ale USA, w którym olej napędowy jest wyjątkowo drogi przez wojnę z Iranem rozpętaną przez amerykańskiego prezydenta. Rosyjski diesel miał „znacząco obniżyć ceny paliw”.

Czytaj więcej

Nowe sankcje USA: Uderzenie w Putina, w Bank Rosji i kraje wspierające Moskwę

Departament Skarbu USA wydał już ważną do 7 kwietnia 2027 r. licencję zezwalającą na transakcje z rosyjskim olejem napędowym, a konkretnie na jego import do USA. Eksperci wątpią jednak, że umowa ta będzie miała znaczący wpływ na ceny paliw dla amerykańskich konsumentów.

„Może to mieć niewielki, krótkoterminowy wpływ na ceny hurtowe, ale dla konsumentów na stacjach benzynowych będzie oznaczać jedynie niewielką i opóźnioną korzyść, o ile w ogóle jakąkolwiek korzyść będzie” – podkreśla Tatiana Mitrova z Centrum Globalnej Polityki Energetycznej Uniwersytetu Columbia.

Trump przedłuży wojnę na Ukrainie

Jedynym beneficjentem decyzji Trumpa jest tu Rosja. Konstantin Sonin, ekonomista i profesor Uniwersytetu Chicagowskiego, również uważa, że decyzja Waszyngtonu może wzmocnić pozycję rosyjskiego reżimu. Zwraca uwagę, że decyzja Trumpa zapadła w obliczu pogarszających się relacji między Waszyngtonem a Kijowem. Amerykański prezydent wielokrotnie wzywał Ukrainę do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie, powołując się na wpływ tych ataków na ceny paliw w USA.

11 października Trump ogłosił również, że Rosja i Ukraina rzekomo zgodziły się na „zawieszenie broni w sektorze energetycznym”. Jednak ukraińscy urzędnicy poinformowali o rosyjskich atakach na infrastrukturę energetyczną kilka godzin po tym ogłoszeniu, a prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że porozumienie to było dla niego nowością.

„To kolejny sygnał, że Stany Zjednoczone nie wspierają Ukrainy tak aktywnie, jak miało to miejsce w przeszłości” – podkreśla dyplomatycznie Sonin. A Wołodymyr Zełenski napisał wprost: „To tylko podsyca ich (Kremla – red.) satysfakcję i chęć dalszego zabijania ludzi. To z pewnością nie powstrzymuje wojny”.

Czytaj więcej

Starlink działa w UE, ale nie w Ukrainie. Zełenski ujawnia wyniki testów

Demokraci i republikanie razem przeciw Trumpowi

Odmowa nałożenia sankcji wywołała oburzenie zarówno wśród republikanów, jak i demokratów. Kongres zatwierdził ustawę 16 września, uzyskując znaczące poparcie obu partii: 86 do 11 głosów w Senacie i 262 do 159 w Izbie Reprezentantów. A to rzadki przypadek.

Teraz republikański senator Thom Tillis nazwał decyzję administracji „zbyt nieodpowiedzialną” i stwierdził, że w rzeczywistości jest ona ustępstwem wobec rosyjskich przywódców. Republikański senator John Cornyn również skrytykował posunięcie Trumpa, zauważając, że nieżyjący senator Lindsey Graham, od którego pochodzi nazwa ustawy, byłby zbulwersowany taką decyzją.

Demokratyczna senator Elizabeth Warren stwierdziła, że Trump umożliwia Putinowi kontynuowanie agresywnej wojny. Lider demokratów w Senacie Chuck Schumer również skrytykował porozumienie, twierdząc, że wspiera ono rosyjską gospodarkę. Darlene Graham, siostra nieżyjącego senatora, która zastąpiła go w Senacie, zachęca do dalszego wywierania presji gospodarczej na Rosję.