Hakerzy włamali się również m.in. do skrzynki Daniela Kritenbrinka, asystenta sekretarza stanu USA ds. Azji wschodniej - twierdzą informatorzy amerykańskiego dziennika.
Departament Stanu odmówił odpowiedzi na pytania w tej sprawie i oświadczył, że śledztwo ws. operacji szpiegowskiej, której przeprowadzenie ujawnił wcześniej Microsoft, nadal trwa.
USA: Do czyich skrzynek włamali się chińscy hakerzy?
Przed publikacją "WSJ" Kritenbrink był pytany w czasie wysłuchania w Kongresie na temat polityki USA wobec Chin, czy może wykluczyć, że e-mail jego lub e-maile jego pracowników były obiektem ataku, o którym informował Microsoft.
- Nie mogę komentować śledztwa, które jest prowadzone przez FBI, ale nie, nie wykluczę tego - stwierdził w odpowiedzi.
Już wcześniej ujawniono, że hakerzy włamali się też do skrzynki sekretarz handlu USA, Giny Raimondo.
Tymczasem Chiny zapewniają, że "sprzeciwiają się i zwalczają cyberataki i cyberprzestępczość w każdej formie" - jak napisał Liu Pengyu, rzecznik chińskiej ambasady w Waszyngtonie w odpowiedzi na pytania agencji Reutera.
"Zidentyfikowanie źródeł cyberataków to złożona, techniczna kwestia" - dodał i wezwał, by w tym temacie "przyjąć profesjonalną i odpowiedzialną postawę".
Luka w kodzie Microsoftu powodem włamania
Microsoft w ubiegłym tygodniu ujawnił, że chińscy hakerzy wykorzystali lukę w kodzie firmy do kradzieży e-maili pracowników administracji USA.
Rzecznik Departamentu Stanu informował, że Departament Stanu "wykrył anomalną aktywność" i "podjął natychmiastowe kroki mające na celu zabezpieczenie swoich systemów".