Protesty wybuchły w niedzielę po przegranej Bolsonaro z lewicowcem Luizem Inacio Lulą da Silvą w wyborach prezydenckich.

W nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych Bolsonaro powiedział, że rozumie frustrację ludzi z powodu wyniku wyborów.

- Wiem, że jesteście zdenerwowani... Ja też. Ale musimy trzymać głowy prosto - powiedział prezydent. - Zwrócę się do was z apelem: oczyśćcie autostrady - dodał.

Czytaj więcej

Lula wraca, Bolsonaro odchodzi. „Brazylia uratowała sobie demokrację”

Prezydent powiedział, że blokowanie dróg czyni trwające protesty bezprawnymi. Zachęcał ludzi, by wybrali inne sposoby demonstrowania.

Bolsonaro dodał, że Federalna Policja Autostradowa (PRF) zmobilizowała się, by pomóc w rozpędzeniu protestujących i oczyszczeniu dróg. Powiedział jednak, że są przeciążeni, ponieważ protesty odbywają się w wielu miejscach. 

Władze kraju przekazały, że stopniowo udaje im się usuwać blokady, które w całym kraju ustawili kierowcy ciężarówek.

Policja poinformowała, że protestujący blokowali autostrady częściowo lub całkowicie w 126 miejscach.

Mimo że protesty są mniejsze niż w poprzednich dniach, nadal mogą zakłócać dystrybucję paliwa, działalność przemysłową, dostawy żywności do supermarketów i transporty zboża do portów.

Anvisa, krajowa agencja zdrowia, ostrzegła, że blokady mogą doprowadzić do braków w zaopatrzeniu medycznym.

Policja poinformowała, że usunięto 732 blokady drogowe w całym kraju, choć drogi pozostały zablokowane lub częściowo zablokowane w 14 z 26 stanów Brazylii, zwłaszcza w stanach rolniczych, takich jak Santa Catarina i Mato Grosso, gdzie Bolsonaro ma silne poparcie społeczne.

We wtorkowym wystąpieniu prezydent Brazylii powiedział, że protesty są wynikiem "oburzenia i poczucia niesprawiedliwości" w związku z głosowaniem. Nie poprosił jednak wyraźnie swoich zwolenników o usunięcie blokad.