To efekt ustaleń premiera Benneta i Jaira Lapida.

Jeśli parlament zatwierdzi te ustalenia, Jair Lapid zostanie premierem tymczasowego rządu, a jesienią odbędą się przedterminowe wybory.

W czerwcu ubiegłego roku, po dwóch latach politycznego impasu,  Lapid i Bennett  utworzyli nieprawdopodobną koalicję, kończącą 12-letnie rządy Benjamina Netanjahu.

Koalicja przetrwała zaledwie rok, podzielona w głównych kwestiach politycznych, takich jak państwowość palestyńska, okupacja Zachodniego Brzegu przez Izrael oraz kwestie państwowe i religijne. Sojusz ośmiu frakcji zaczął się rozpadać, gdy garstka członków opuściła koalicję, która straciła większość w 120-osobowym Knesecie.

Niedawne podziały dotyczące odnowienia przepisów, które pozwalają osadnikom żydowskim na okupowanym Zachodnim Brzegu żyć zgodnie z prawem izraelskim, wywołały nowe tarcia, a niektórzy palestyńscy posłowie odmówili poparcia przedłużenia wytycznych.

Bennett tłumaczył, że jego decyzja o rozpisaniu kolejnych wyborów, piątych w Izraelu w ciągu zaledwie trzech lat, była ostatnią próbą przedłużenia nadzwyczajnych przepisów, które zapewniają ochronę prawną żydowskim osadnikom na Zachodnim Brzegu.

Media wskazują, że decyzja o kolejnych wyborach może przygotować grunt pod powrót Netanjahu do władzy.

Według sondaży Likud Netanjahu ponownie będzie najliczniej reprezentowanym ugrupowaniem w Knesecie. Pozostaje jednak pytanie, czy będzie w stanie zdobyć poparcie wystarczające do utworzenia nowego rządu.