Ataku dokonano w momencie, gdy rosyjskie jednostki wojskowe przekroczyły granice z Ukrainą. Prezydent Władimir nazwał to "misją pokojową".
Celem ataku hakerów były m.in. strony internetowe ukraińskiego rządu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Państwowej Służby Bezpieczeństwa.
Szczegóły dotyczące ataku są nadal gromadzone. Jego skala i liczba zaatakowanych systemów nie są jeszcze dokładnie znane.
Eksperci z firmy ESET poinformowali, że destrukcyjne oprogramowanie zostało "zainstalowane na setkach maszyn w kraju", a atak był prawdopodobnie przygotowywany od kilku miesięcy.
Pracownicy firmy ESET wskazują, że przygotowania do ataku mogły rozpocząć się pod koniec grudnia ubiegłego roku.
Vikram Thakur z firmy Symantec, która również przygląda się atakom, powiedział agencji Reutera, że atak został przeprowadzony na szeroką skalę.
- Widzimy aktywność na całej Ukrainie i Łotwie - powiedział Thakur.
Kto jest odpowiedzialny za atak pozostaje niejasne, ale oskarżenia natychmiast padły pod adresem Rosji, która wielokrotnie była oskarżana o przeprowadzanie ataków hakerskich na Ukrainę i inne kraje. Rosja zaprzeczyła tym oskarżeniom.
Dzisiejsze zdarzenie oznacza, że po pierwszym ataku, który miał miejsce w połowie stycznia, już po raz drugi w tym roku w ukraińskich systemach rządowych zainstalowano oprogramowanie typu "wiper".