O sprawie napisały na Twitterze żona Lópeza i córka Ledezmy. Obie uważają, że za działaniami przeciwko ich bliskim stoi prezydent Maduro.
Obaj opozycjoniści w ostatnich dniach nawoływali do udziału w protestach przeciwko reżimowi Maduro w związku z rozpisanymi przez prezydenta wyborami do Konstytuanty, która ma odebrać kompetencje zdominowanemu przez opozycję parlamentowi. W wyborach do Zgromadzenia Konstytucyjnego startowali jedynie kandydaci wskazani przez władze - a prezydent Maduro zaapelował już do członków tego ciała, by zajęli się parlamentem i odebrali immunitety posłom.
Wybory do Konstytuanty zostały zbojkotowane przez przeciwników prezydenta - oficjalnie miało w nich wziąć udział ponad 8 milionów osób, ale opozycja twierdzi, że liczba głosów została zawyżona - jej przedstawiciele mówią o frekwencji na poziomie 1,5 - 4 milionów.
Żona Lópeza, Lilian Tintori napisała na Twitterze, że 27 minut po północy "dyktatura porwała Leopoldo z domu".
Zamieściła też nagranie, na którym widać jak jej mąż prowadzony jest do samochodu z napisem "Sebin" (to wenezuelska agencja wywiadu - red.). Vanessa Ledezma zamieściła podobne nagranie z udziałem swojego ojca.
López został umieszczony w areszcie domowym w lipcu po trzech latach pobytu w więzieniu za udział w ulicznych protestach z 2014 roku. Zwolnienie go z więzienia uznano za przełom w pacie politycznym panującym w kraju. Prawnik opozycjonisty twierdzi, że nie ma żadnych podstaw prawnych do przeniesienia jego klienta do więzienia.
Ledezma trafił do aresztu domowego w 2015 roku oskarżony o stanie na czele puczu przeciwko Maduro.