6 stycznia w USA doszło do wtargnięcia grupy zwolenników Donalda Trumpa do Kongresu, w którym trwały wówczas obrady (Kongres tego dnia zatwierdzał wybór Joe Bidena na prezydenta). W zamieszkach z 6 stycznia zginęło pięć osób.

Izba Reprezentantów miała w czwartek debatować nad ustawą o reformie policji, ale plany te zmieniły się w związku z ostrzeżeniem ze strony funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na Kapitolu. Z danych wywiadowczych miało wynikać, że "zidentyfikowana milicja" może stanowić zagrożenie dla kongresmanów.

Senat zbierze się w czwartek zgodnie z planem.

MSNBC poinformowało, że władze federalne poinformowały policję lokalną i stanową, że kilka milicji omawia możliwość ataku na Kapitol i usunięcie stamtąd kongresmanów Partii Demokratycznej. Do ataku miałoby dojść w okolicach 4 marca.

Według niektórych zwolenników Donalda Trumpa, wyznających teorię spiskową mówiącą o tym, iż USA od XIX wieku są korporacją, a nie republiką, 4 marca Trump miałby być zaprzysiężony na prezydenta USA.

Po zamieszkach z 6 stycznia Departament Sprawiedliwości USA postawił zarzuty ponad 300 osobom. Wśród aresztowanych byli członkowie zbrojnych milicji.