Wczoraj wieczorem Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję w sprawie praworządności w niektórych krajach Europy, w tym Polsce. Wezwało w niej pięć krajów - Polskę, Bułgarię, Mołdawię, Rumunię i Turcję - do podjęcia działań w kierunku przywrócenia rządów prawa.

O obradach mówił w rozmowie z wPolityce.pl poseł PiS Dominik Tarczyński. - Kontrowersje polegają na tym, że totalna opozycja odrzuciła nasze poprawki, a przedstawiła swoje. W Radzie Europy, na kilkuset delegatów, tylko przedstawiciel totalnej opozycji, poseł Nowoczesnej walczył o to, by Polski nie wykreślać z tego raportu - powiedział.

- To przez totalną opozycję, która nie dopuszcza do tego, by dyskutować merytorycznie, powstał raport, w którym Polska wymieniania jest obok Turcji. To jest dramat - dodał.

Tarczyński powiedział również, że podczas głosowania na sali było około 50 osób. - Nikogo już nie interesuje kolejny odcinek tasiemca nt. Polski i zagrożenia demokracji. Wszyscy są już znużeni, znudzeni. Jeżeli jednak pokazuje się nas palcem, grozi się nam, to powinni być obecni i o tym dyskutować. Nie chciało im się nawet przyjść - skomentował.