Lubnauer wezwała do zorganizowania "okrągłego stołu" ws. pomocy dla niepełnosprawnych z udziałem polityków opozycji i przedstawicieli rządu, którzy "wypracowaliby rozwiązania systemowe". Dzięki temu - jak mówiła liderka Nowoczesnej - protestujące w Sejmie kobiety mogłyby wrócić do domu.

- Pomoc musi być skoncentrowana na osobach, które jej najbardziej potrzebują, czyli właśnie na osobach niepełnosprawnych - podkreśliła Lubnauer. Dodała, że te osoby "same sobie nie poradzą".

Przewodnicząca Nowoczesnej nazwała "hańbą" fakt, że "państwo nie umie się zaopiekować osobami niepełnosprawnymi". Zarzuciła też PiS, ze partia ta mówi o "państwie społecznym" a jednocześnie protestującym "nie chcą nic dać".

Lubnauer skrytykowała też wypowiedzi polityków PiS krytykujących protestujące matki. Jacek Żalek stwierdził, że rodzice protestujący w Sejmie używają dzieci jako "żywych tarczy" (za co później przeprosił protestujące matki), a Bernadeta Krynicka, posłanka PiS mówiła, że znalazłby się paragraf na protestujące w Sejmie kobiety.

- Mam poczucie, że tam nie wychodzi tylko buta i arogancja tej władzy, ale także brak człowieczeństwa - stwierdziła Lubnauer.

Protestujące w Sejmie matki domagają się przyznania ich dorosłym niepełnosprawnym dzieciom świadczenia rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł wypłacanego w gotówce. Rząd zaoferował zamiast tego świadczenia rzeczowe, których wartość wycenił na 520 złotych. Protestujące w Sejmie kobiety uznały jednak, że propozycja ta nie spełnia ich oczekiwań.

Drugim postulatem protestujących było podwyższenie wysokości renty socjalnej - postulat ten został spełniony.