27 maja odbyło się w Senacie jedno z ważniejszych głosowań w tej kadencji. Po tym, gdy przy wsparciu Lewicy Sejm uchwalił ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy, Senat zdecydował się dodać do niej preambułę. Prace nad nią trwały trzy tygodnie, ale ostatecznie rządząca izbą opozycja przegrała głosowanie. To efekt pomyłki dwóch senatorów KO: Aleksandra Pocieja i Leszka Czarnobaja.

Media szybko zaczęły spekulować, że ten drugi zaciął się w senackiej windzie. Prawda jest bardziej złożona. Czarnobaj pracował zdalnie ze swojego domu w Kwidzynie i nie oddał głosu z powodu problemów z systemem. W windzie zatrzasnął się za to inny senator KO: poruszający się na wózku Marek Plura. – Szczęśliwie udało mi się dodzwonić z informacją o moim utknięciu do szefa naszej grupy senackiej, który poprosił o wstrzymanie głosowania. Zgodził się na to marszałek Tomasz Grodzki, w którego obecności następnie wydostano mnie z tej windy – relacjonuje Plura.

Po tym incydencie Kancelaria Senatu zdecydowała: w izbie potrzebny jest jeszcze jeden dźwig osobowy.

Taką pozycję, opiewającą na kwotę 800 tys. zł, zaplanowano w budżecie Kancelarii Senatu na przyszły rok. Podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich, opiniującej budżet, szef kancelarii Adam Niemczewski nie ukrywał, że inspiracją był incydent sprzed feralnego głosowania. – Z interesujących rzeczy mogę powiedzieć, że na rok 2022 zaplanowaliśmy po ostatnich wydarzeniach... Kilka razy się zdarzyło, iż senatorowie korzystający z wózków inwalidzkich utknęli w jedynej windzie, która jest w budynku Kancelarii Senatu. W związku z tym zaplanowaliśmy dobudowanie jeszcze jednej windy, która byłaby używana tylko przez senatorów, nie w celach towarowych – ogłosił.

Decyzja była poprzedzona rozmową z innym senatorem poruszającym się na wózku. Janem Filipem Libickim z PSL. – Były wcześniej jakieś rozmowy na ten temat, ale niezobowiązujące. Decyzja o tym, że trzeba to uregulować, jest rezultatem zacięcia się senatora Plury – potwierdza Libicki.

Czy rzeczywiście winda zacinała się już wcześniej? Senatorowie z niepełnosprawnościami tego nie potwierdzają. – Miałem przypadek zacięcia, ale w innej windzie, w Sejmie, niedaleko tzw. stolika dziennikarskiego – mówi Libicki.

Również Plura twierdzi, że w Senacie zaciął się pierwszy raz. – Kilka sekund po uruchomieniu zgasło światło, a winda stanęła. Na szczęście zatrzymała się niewiele powyżej poziomu podłogi. Większy dystans byłby nie do pokonania dla mojego wózka – mówi.

Decyzja o budowie nowego dźwigu sprawia więc wrażenie podyktowanej potrzebą chwili. W dodatku przypada w szczególnym okresie dla opozycji. W maju PiS wystawiło na rzecznika praw obywatelskich senator niezależną Lidię Staroń. Choć kandydatka głosowanie przegrała z winy partii rządzącej, zaczęła uchodzić za jeszcze mocniej z nią związaną. Oznacza to, że opozycja ma teraz tylko jeden głos przewagi na sali obrad.

Czy niezacinająca się winda pomoże w głosowaniach? Poruszający się na wózkach senatorowie zauważają, że po porażce w sprawie Funduszu Odbudowy opozycja jest bardziej zdyscyplinowana. Jednak niezależnie od ewentualnej motywacji politycznej decyzję Kancelarii uważają za słuszną. – Jest rzeczą niewłaściwą, by pracownicy parlamentu, senatorowie i goście izby jeździli tą samą, jedyną w Senacie windą, którą wozi się też stare meble czy zapasowe baniaki na wodę. Trzeba trzymać pewien standard – mówi Jan Filip Libicki.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Na pewno się przyda, bo Senat tradycyjnie jest izbą, w której zasiadają osoby starsze – dodaje Marek Plura.

Oczywiście o ile zostanie zbudowana. Podczas posiedzenia Komisji szef Kancelarii zauważył, że budżet Senatu może zostać jeszcze okrojony przez PiS. – Gdyby Sejm obciął nam wydatki, to nie będziemy realizowali inwestycji w postaci dodatkowej windy – zapowiedział.