Ok. 20 w czasie finału WOŚP w Gdańsku 27-letni mężczyzna wbiegł na scenę i zadał kilka ciosów nożem prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi, po czym przez kilkadziesiąt sekund chodził po scenie zanim został obezwładniony. Adamowicz doznał ciężkich obrażeń i przeszedł pięciogodzinną operację. Jego stan określany był po operacji jako bardzo ciężki, a 14 stycznia, ok. godziny 14:40 poinformowano o śmierci prezydenta.

Kilka godzin wcześniej prezydent Duda zaprosił przywódców partii politycznych na spotkanie ws. organizacji marszu przeciw przemocy.

"Jako przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej zdecydowałem, że nie wezmę w nim udziału" - pisze o spotkaniu, na które zaprosił go Duda, Czarzasty. "Uznaję, że to nie jest właściwy moment na działania o charakterze PR-owo politycznym, a Pańskie zaproszenie tak odbieram" - dodał.

"Uważam, że to czas wspierania bliskich Prezydenta Adamowicza, czas refleksji, indywidualnego przeżywania żałoby, a dla wierzących czas modlitwy. Nie jest to czas organizowania marszy pod Pańskim patronatem, które z natury będą polityczne" - podkreślił Czarzasty.

Lider SLD wypomniał prezydentowi, że ten "nie zbierał przywódców wtedy, kiedy w przestrzeni publicznej pojawił się agresywny język nienawiści, kiedy społeczeństwo było coraz bardziej dzielone, kiedy Telewizja Publiczna prowadziła nagonkę na ludzi i wydarzenia niemające akceptacji władzy z Prawa i Sprawiedliwości".

"Musiał Pan sobie, Panie Prezydencie, zdawać sprawę z tego, do czego prowadzi eskalacja agresji w przestrzeni publicznej, ponieważ w naszej historii były już takie przykłady: zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, a także śmierć Barbary Blidy" - dodał Czarzasty.