Był tam w środę, by zapoznać się z materiałami znalezionymi w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku. Były prezydent został również przesłuchany w charakterze świadka.
Jak poinformował IPN w specjalnym komunikacie, czynność wykonano w ramach śledztwa S18/16/ZK dotyczącego przestępstwa polegającego na ewentualnym poświadczeniu nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej w dokumentach dotyczących tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek" prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku.
Czynności trwały około trzech godzin. Oprócz Lecha Wałęsy wzięli w nich udział jego pełnomocnicy: prof. Jan Widacki oraz mec. Jan Kuklewicz. IPN potwierdził, że Lech Wałęsa zanegował autentyczność okazanych mu dokumentów.
Do tej wizyty w IPN odniósł się dziś sam Lech Wałęsa. "W IPN zostałem przesłuchany i zlustrowałem dokumenty Kiszczaka przypisywane w powstawaniu mojemu udziałowi. Z oglądu dokumentów wnioskuje, że tylko jeden dokument jest mojego autorstwa - dokument zabrany z mojego domu podczas rewizji – napisał były prezydent na swoim profilu na Facebooku.
Podkreślił, że patrząc z boku teczki mają dwa rożne widoczne kolory starzenia papieru. Poza tym ewidentnie też widać różnicę charakteru pisma. - Specjaliści krajowi i zagraniczni nie będą mieli problemów uczciwego wykazania – stwierdził były prezydent.
Zwrócił uwagę ludziom, którzy brali udział w tworzeniu tej dokumentacji, że dostaje się dziś ona w ręce ludzi "nieodpowiedzialnych i kłamliwych".
"Tworzyliście je w dobrej wierze, z patriotycznych pobudek i w słusznej obawie, że ZSRR nie pozwoli na wolność Polsce, a działania Wałęsy doprowadzą do tragedii. Ja to uznaje, nie wnoszę żadnych pretensji, dziś ani w przyszłości" – zapewnia były prezydent.
I prosił byłych SB-ków o kontakt, by „wyczyść przeszłość, budować przyszłość nie dając szans popaprańcom wykorzystywać naszych (nie zawsze czystych) metod walki do ich brudnej walki".
"Walka skończona możemy i powinniśmy iść razem bez pretensji. Wielu z tych ludzi już idzie razem. Czekam na wszystkich żyjących świadków, bo już nie wielu zostało" – uważa były prezydent.