Według Gasiuk-Pihowicz już wstępna analiza prezydenckich projektów ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym potwierdza niepokój związany z tym, że są to ustawy niekonstytucyjne. - Te ustawy w szeregu zapisów łamią wprost polską konstytucję, chociażby tam, gdzie nie mamy do czynienia z uszanowaniem wyznaczonej kadencji I prezes Sądu Najwyższego. Przypomnę, że artykuł 183 Konstytucji RP jest jasny: sześcioletnia kadencja. Nowa ustawa łamie ten przepis - powiedziała posłanka Nowoczesnej.

- W prezydenckim projekcie wyznaczona jest procedura na wypadek skrócenia kadencji prezes SN, co już świadczy o tym, że jest to rozwiązanie niekonstytucyjne. Prezydent przyznaje sobie prawo do tego, by powierzyć kierowanie Sądem Najwyższym wskazanemu przez siebie sędziemu SN. Nie tak się wybiera I prezesa SN zgodnie z polską konstytucją - dodała.

- Rządzący już wielokrotnie łamali Konstytucję RP, pan prezydent chociażby nie przyjmując przysięgi od trzech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. A jeżeli nie chce się ponieść odpowiedzialności za swoje czyny, to trzeba zawalczyć o to, by utrzymać władzę. I te ustawy mają w tym pomóc, bo Sąd Najwyższy odpowiada za zatwierdzanie legalności, prawidłowości wyborów. Te ustawy są po to, by PiS już nigdy nie przegrał wyborów - oceniła w programie #RZECZoPOLITYCE.

Izba, która będzie odpowiedzialna za zatwierdzanie legalności wyborów, będzie też odpowiedzialna za nadzwyczajną skargę. - I ona na podstawie przepisów przejściowych zostaje całkowicie wydrążona z obecnych sędziów SN, którzy są przesunięci do innej. Zostanie ona wypełniona sędziami wskazanymi przez upolityczniony KRS, to będą nominaci PiS-owscy - podkreśliła.

Według Gasiuk-Pihowicz te ustawy nie mówią absolutnie o niczym, co może przybliżyć wymiar sprawiedliwości obywatelom, nie rozwiążą problemu długiego oczekiwania na orzeczenie. – Przypomnę, że Sąd Najwyższy jest jednym ze sprawniej działających sądów, a średnia rozpoznawania spraw wynosi siedem miesięcy, choć zajmuje się najbardziej skomplikowanymi sprawami prawnymi w Polsce. Tu chodzi tylko o sprawy personalne, które pozwolą partii rządzącej położyć rękę na wymiarze sprawiedliwości - skwitowała.

- Jeżeli chodzi o odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów, to widzę zagrożenie polegające na tym, że nie będzie już rzetelnych postępowań, tylko mocno upolitycznione. Bo to prezydent albo minister sprawiedliwości będzie wyznaczać rzecznika do każdej sprawy, a w składzie orzekającym będzie ławnik wyznaczony przez PiS-owską większość w Senacie. Trudno więc mówić o orzekaniu na podstawie litery prawa - stwierdziła Gasiuk-Pihowicz.